Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Tajny plan pięcioletni szczecińskiej oświaty

Gazeta Wyborcza, 03.01.2008



Miasto przygotowało długofalowy plan likwidowania szkół w Szczecinie, ale go nie ujawnia, bo boi się protestów nauczycieli - przyznaje "Gazecie" dyrektor wydziału oświaty Urzędu Miasta Lidia Rogaś

Tajny plan pięcioletni szczecińskiej oświaty
Marcin Górka: Od czterech lat restrukturyzacja miejskiej oświaty oznacza nieustanne protesty rodziców, nauczycieli, radnych, kuratora. Chce się pani dalej to ciągnąć?

Lidia Rogaś, dyrektor wydziału oświaty Urzędu Miejskiego w Szczecinie: Restrukturyzacja jest po prostu konieczna. Naprawdę mamy coraz mniej dzieci i naprawdę mamy szkoły, które są w połowie puste. Utrzymywanie pustych sal to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Płacimy za mury, a nie za edukację. Ubiegłoroczna restrukturyzacja w znacznej mierze się powiodła. Efekt - w tegorocznym budżecie mamy większe pieniądze na rozwijanie uzdolnień dzieci i wspieranie tych uczniów, którzy mają kłopoty w nauce. I dlatego warto tę restrukturyzację robić.

Widocznie to nie jest dla wszystkich takie oczywiste. Szwankuje komunikacja; klimat wokół zmian jest fatalny. Jak to zmienić?

- Rozmawiać ze wszystkimi zainteresowanymi. To, że rodzice protestują, jest naturalne i zrozumiałe. Ludzie nie lubią i boją się zmian. My staramy się, żeby te obawy były jak najmniejsze. I myślę, że powoli to się udaje, bo po pierwszym stanowczym "nie" rodziców i nauczycieli zaczynamy się dogadywać. Przyjęliśmy koncepcję, by nie ogłaszać decyzji, tylko mówić ludziom o koncepcji i zapraszać do dyskusji. Kolejne rozmowy prowadzą do tego, że pojawiają się konkrety budowane wspólnie z rodzicami i nauczycielami. Mam nadzieję, że takie spotkania, rozmowy, słuchanie się nawzajem doprowadzi do wypracowania rozwiązań, które będą kompromisem i w miarę możliwości usatysfakcjonują środowiska, które dotyka restrukturyzacja.

Co najmniej od dwóch lat urząd obiecuje opracować długofalowy program restrukturyzacji, dzięki któremu będzie wiadomo, co będzie się działo ze szkołami za rok, dwa, pięć lat. Gdzie on jest?

- Mam wątpliwości, czy ogłoszenie takiego długofalowego planu restrukturyzacji nie wywoła jeszcze większej fali protestów "na zapas". Tym bardziej że to nie są decyzje, tylko propozycje, wciąż w fazie dyskusji i projektów.

Czyli plan jest, tylko ujawniany po kawałku, rok po roku?

- Nie mogę na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Na pewno nie jest tak, że co roku tworzymy nowy plan. Ale ujawnienie takiego pięcioletniego planu wywołałoby niepokoje.

Tak pani sądzi? Ja myślę, że mniej niepokoiliby się rodzice, którzy właśnie posłali dziecko do pierwszej klasy w szkole, którą za pięć lat chcecie państwo zamknąć.

- Ale na pewno wywołałoby to protesty nauczycieli. Rodzice są bardzo ważni, ale nauczyciele to ogromna grupa ludzi, którzy boją się o swoją pracę i będą protestować, gdy dowiedzą się, że chcemy zlikwidować ich miejsca pracy. To ich normalna, ludzka reakcja. Co by pan zrobił, gdyby zapowiedziano zamknięcie pańskiej redakcji?

Gdyby to miało się stać za pięć lat, spokojnie szukałbym innej pracy. Ale gdybym dowiedział się, że to ma się stać we wrześniu, to bym się przestraszył. Dlatego myślę, że lepiej powiedzieć wszystko nauczycielom wcześniej.

- Może i tak, ale byłby większy niepokój. Decyzja jest więc taka, by nie ujawniać tego planu z takim dużym zapasem.

A dlaczego nie potraficie państwo przekonać do restrukturyzacji radnych?

- To nie tak. Trwają cały czas dyskusje, a radni zgłaszają nam swoje uwagi, które my analizujemy. Trudno mówić, czy radni są za czy przeciw restrukturyzacji, bo na razie trwa dyskusja.

Kuratora na pewno państwo nie przekonaliście. Czy nie jest tak, że kurator z PiS zawziął się na zarząd miasta z PO i dlatego wetuje restrukturyzacyjne uchwały, a prezydent składa potem zażalenia na złość kuratorowi?

- Takie są procedury, że przysługuje nam prawo składania zażaleń na decyzje kuratora. I, jak się okazuje, nasze argumenty mają uzasadnienie, bo minister uchyla negatywne opinie kuratora do ponownego rozpatrzenia. Nie wiem, czy kurator uwziął się na prezydenta, nie zajmuję się polityką. Jest po prostu różnica zdań między kuratorem i prezydentem. Dlatego trwa wymiana pism między urzędami.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net