Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

Śledź, czyli fenomen Elżbiety Masojć

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 10.01.2008



Świetny fachowiec, ale "Śledź" jej się należał, bo jest despotyczna, konfliktowa i traktuje ludzi jak pionki w grze - taką opinię wiceprezydent Elżbiecie Masojć wystawiają jej współpracownicy

Elżbieta Masojć w plebiscycie "Gazety Wyborczej", Polskiego Radia Szczecin i TVP Szczecin dostała czarną nagrodę "Śledzia 2007" za kolejne restrukturyzacyjne zamieszanie w szczecińskiej oświacie. Zraziła do siebie wiele osób w szkołach, ale broni jej prezydent Piotr Krzystek, który uważa, że zamiast Śledzia powinna dostać Szczupaka.

Na czym polega fenomen tej niewątpliwie kontrowersyjnej postaci? Zapytałem jej współpracowników. Prawie nikt z nich nie chciał wystąpić pod nazwiskiem. "Przecież musimy dalej pracować, a z jej charakterem po czymś takim byłoby już to niemożliwe" - to najczęstsze wytłumaczenie.

Zna się na oświacie

I to, zdaniem jej współpracowników, jak mało kto. Jako dyrektor wydziału nadzoru pedagogicznego i analiz w kuratorium sprawdzała się świetnie. Jako jedna z nielicznych osób w Polsce pomogła wyjaśnić i sprecyzować system oceniania "nowej matury" z języka polskiego, co było dla nauczycieli poważnym problemem. Zna prawo oświatowe, jest na bieżąco z tym, co dzieje się w MEN i szkołach. Świetna polonistka.

Radny I: - Ale czym innym jest rządzić, być politykiem, a czym innym tylko wykonywać polecenia, oceniać. W analizie pani Masojć się sprawdziła, ale to nie przekłada się na kierowanie i kreowanie oświaty w mieście.

Gra w restrukturyzację

Radny I : - Elżbieta Masojć nie może zrozumieć jednego: oświata to nie jest gra planszowa, a dzieci i szkoły to nie pionki, które można dowolnie przestawiać. Próbowałem to tłumaczyć, ale dla niej sama restrukturyzacja stała się wartością. Tak dalej pracować się nie da.

Dyrektor szkoły: - Ludzie wymyślają jakieś dziwne teorie, że w tym wszystkim chodzi o grunty, układy z prywatnymi szkołami. Prawda jest bardziej prozaiczna. Pani prezydent wzięła sobie za punkt honoru, że zaoszczędzi tyle a tyle. I zrobi to nawet po trupach.

Radny I: - Tłumaczyłem: restrukturyzacja to nie jest wartość, co najwyżej przykra konieczność, i czasem trzeba się z czegoś wycofać, by potem móc rozmawiać z ludźmi i oczekiwać ustępstw z ich strony. Grochem o ścianę.

W świecie intrygi

Radny II: - I żeby ten cel osiągnąć, nie cofa się przed intrygami. Zarówno w stosunku do dyrektorów szkół, jak i radnych. Dość szybko zorientowała się, że najłatwiej osiągnąć cel, kiedy skłóci się środowisko: dyrektora z dyrektorem, radnego z radnym. Więc opowiada jednemu to, drugiemu co innego.

Radny I: - Sam byłem obiektem takiej intrygi. Na szczęście osoba, której Elżbieta Masojć naopowiadała, jak to ja chcę jej podłożyć nogę, przyszła do mnie i wszystko sobie wyjaśniliśmy.

Radny II: - W tej grze już chyba wszyscy się zorientowali. Efekt jest taki, że pani prezydent straciła nasze zaufanie. Nawet jeśli ma rację, ciężko jej jest nas przekonać.

Gra emocji

Dyrektor szkoły: - Problemem pani prezydent jest to, że ona nie potrafi nabrać dystansu do tego, co robi. Jeśli napotyka na opór z jakiejkolwiek strony, odpowiada emocjami i zaczyna atakować. A to koniec dialogu.

Radny I: - Zapomina się w tym wszystkim tak, że nie kontroluje, czy to, co mówi, ma jakiś sens. Przykładem był ostatni wywiad w Polskim Radiu i odpowiedź "Gazety" na oskarżenia pani prezydent. Przecież dobrze wiedziała, że jej argumenty są łatwe do zbicia. Ale gadała te bzdury, bo dała się wyprowadzić z równowagi.

Wróg musi być

Radny II: - Pani prezydent żyje w "świecie spisku". To znaczy, jeśli coś jest nie tak, to na pewno efekt działania wroga. Ten radny załatwia coś z tamtym, ten dyrektor się z tym umówił, a ta gazeta trzyma z kuratorem.

Dyrektor szkoły: - Jest wróg, a jeśli go nie ma, trzeba go szybko znaleźć. Jak to się stało, że nagle wrogiem został kurator, jeszcze niedawno bliski współpracownik Elżbiety Masojć?

Radny I: - Odpowiedź jest prosta: bo pani prezydent odbiera wszystko personalnie. Jeśli kurator się czemuś sprzeciwił, to w jej odbiorze nie poglądom, planom, ale jej, Elżbiecie Masojć osobiście. I stał się wrogiem. Tak jest z każdym, kto skrytykuje jej plany. I dlatego protestujący rodzice są od razu wrogami, a nauczyciele, którzy mają czelność się sprzeciwić, są "niedouczeni". Tylko jak po takich epitetach liczyć jeszcze na dialog? O kompromisach nie ma mowy.

Kurator Maciej Kopeć: "Śledź" dla pani wiceprezydent Elżbiety Masojć daje gorzką satysfakcję rodzicom, uczniom, nauczycielom i dyrektorom szkół za kolejny rok tzw. "restrukturyzacji" oświaty w Szczecinie. Styl, forma i jej metody w połączeniu z brakiem zdolności do komunikacji społecznej przedstawicieli wydziału oświaty UM w Szczecinie zjednoczyły i zmobilizowały środowisko oświatowe do tego symbolicznego protestu. Wyniki tego plebiscytu powinny być ostrzeżeniem dla rządzących miastem.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2019. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net