Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

Prof. Miodek: Gżegżółka zniechęca do ortografii

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 11.04.2008



W Szczecinie mówi się najpiękniejszą polszczyzną, w której nie ma żadnych regionalizmów. Ale wy nie wiecie, jaka to przyjemność powiedzieć sobie gwarą ciepniemy to do hasioka - mówił szczecińskim uczniom prof. Jan Miodek

Prof. Miodek: Gżegżółka zniechęca do ortografii
Popularny językoznawca i niekwestionowany autorytet w zakresie kultury języka polskiego, profesor Jan Miodek z Uniwersytetu Wrocławskiego, przyjechał do Szczecina z serią wykładów i spotkań. W ciągu dwóch dni kilkakrotnie spotkał się z uczniami, studentami i nauczycielami ze szczecińskich szkół.

Najpierw z nauczycielami. Na środowe spotkanie w Wyższej Szkole Humanistycznej Towarzystwa Wiedzy Powszechnej przy ul. Monte Cassino przyszło kilkudziesięciu szczecińskich polonistów. Dyskusja dotyczyła języka, jakim posługują się uczniowie w szkole oraz najlepszych metod pracy na lekcji języka polskiego.

- Proszę was, abyście nie wymyślali dyktand, w których roi się od takich słów, jak gżegżółka czy rzeżucha - apelował profesor Miodek. - Takie dyktanda utrwalają megalomański mit o wyjątkowości i trudności polskiej ortografii. Musimy go obalić. Uczniowie potrzebują tekstów przeciętnych, które są zrozumiałe. Najlepiej losowo otworzyć książkę i podyktować pół strony. W taki sposób uczniowie nie zniechęcą się do ortografii i nauczą poprawnej pisowni.

Lekcja poprawnej polszczyzny dla uczniów odbyła się wczoraj w Zespole Szkół nr 1 przy ul. Ofiar Oświęcimia. Uczniowie Gimnazjum nr 46 i V LO zaprosili prof. Miodka na pięciorundowy pojedynek. Każda runda trwała osiem minut.

- Czuję się jak bokser - żartował po wejściu na salę gimnastyczną profesor Miodek.

W pierwszej rundzie uczniowie sprawdzali, czy profesor, którego znają ze szklanego ekranu, ma poczucie humoru. - Co się dzieje, gdy wsiada pan do przedziału w pociągu. Czy zapada cisza? - padło pytanie.

- Rzeczywiście mam problem, aby ośmielić ludzi do mówienia w takich sytuacjach - śmiał się profesor Miodek.

W kolejnych rundach uczniowie pytali już tylko o język polski. - Czy możemy używać słów pochodzących z języka angielskiego, na przykład w wypracowaniach? - pytał Filip Mozol.

- W języku polskim zaledwie jeden procent słów jest czysto polskich. Od Portugalii aż po Indie wszyscy jesteśmy członkami indoeuropejskiej rodziny językowej - tłumaczył profesor Miodek. - Słowa takie jak matka, chleb, dom czy brat mają wspólne korzenie. Historia języka polskiego jest historią zapożyczeń. Trzeba jednak być ostrożnym i dbać o swoją polszczyznę.

Prof. Miodek zwrócił uwagę, że nadużywanie słowa ,,dokładnie" jest ukrytym zapożyczeniem z języka angielskiego. Anglicy, chcąc przyznać rację rozmówcy używają słowa ,,exactly". Miodek namawiał, by mówić ,,tak" oraz ,,owszem". Zachęcał także, by każdy znalazł sobie mistrza słowa mówionego. Zdradził, że jego mistrzem jest m.in. komentator sportowy Bogdan Tomaszewski.

- Czy to źle, że w Szczecinie nie ma gwary - pytał Piotrek Rycombel?

- Po wojnie na te ziemie przybyli ludzi zewsząd. W tym tyglu literacka wersja języka rozwinęła się bardzo szybko. W Szczecinie mówi się najpiękniejszą polszczyzną, w której nie ma regionalizmów - tłumaczył pochodzący z Górnego Śląska profesor. - Ale wy nie wiecie, jaka to przyjemność powiedzieć sobie gwarą ciepniemy to do hasioka, co znaczy - wyrzucimy do kosza.

Profesora Jana Miodka do Szczecina zaprosił Uniwersytet Szczeciński oraz Wyższa Szkoła Humanistyczna TWP.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2019. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net