Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Przedszkola zapchane. Co robi miasto?

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 20.05.2008



Jesteśmy pierwszym miastem, które miało przygotowane rozwiązania już na starcie. Staramy się pomagać, choć mamy świadomość, że na tę chwilę nie wszystkim uda się pomóc - mówi Lidia Rogaś, dyrektor wydziału oświaty Urzędu Miasta w Szczecinie

Przedszkola zapchane. Co robi miasto?
Wyniki naboru do szczecińskich przedszkoli zostały przedstawione w czwartek. Okazało się, że dla wielu dzieci zabrakło miejsc.

Oficjalnie, urzędnicy podają, że zabrakło 280 miejsc. Nie potrafią jednak wytłumaczyć, skąd ta liczba. W naborze elektronicznym wpłynęło 7,9 tys. wniosków, a w 56 przedszkolach przygotowano 6,6 tys. miejsc (w Szczecinie jest 13,2 tys. dzieci w wieku 3-6 lat). W rzeczywistości liczba odrzuconych dzieci może być kilkakrotnie większa.

Mikołaj Radomski: Ile dzieci nie zostało przyjętych do przedszkoli?

Lidia Rogaś, dyrektor wydziału oświaty UM: Trudno podać konkretną liczbę. Od liczby zgłoszonych kart można odjąć liczbę miejsc, które przygotowano i będzie jakiś wynik. Ale nie będzie to liczba prawdziwa, bo trzeba od niej odjąć dzieci w wieku 2,5 lat, które nie mogą być przyjęte oraz dzieci spoza gminy. Proste wyliczenie nie jest możliwe. Takie wyliczenie wprost będzie dużym uproszczeniem. Mówimy o szacunkowej liczbie.

Z rachunku wynika, że wniosków było więcej o 1,3 tys. niż miejsc.

- Tak. Ale nie oznacza to, że tyle dokładnie dzieci nie zostało przyjętych.

Czyli po czterech dniach od wywieszenia list, nadal nie wiadomo, ile miejsc zabrakło?

- To nie jest w tej chwili najważniejsze. Zdajemy sobie sprawę, że problem istnieje i trzeba go rozwiązać. Musiałabym zwolnić panie, które odbierają telefony rodziców i poprosić o zrobienie wyliczenia. Szkoda na to czasu. Ważniejsze jest stworzenie dodatkowej oferty i dzięki temu pomóc rodzicom.

To co teraz robi miasto?

- Staramy się problem rozwiązać. Przygotowaliśmy ofertę dodatkową na miarę naszych możliwości lokalowych i finansowych. Dlatego uruchomiliśmy gorącą linię, gdzie rodzice mogą uzyskać informacje. Do 10 czerwca rodzice mogą składać podania do czterech grup przedszkola pałacowego i w szkołach. To nam pozwoli na oszacowanie, czy oferta trafia w potrzeby rodziców. W piątek zgłosiło się 20 rodziców. Jeżeli będzie takie zapotrzebowanie, to przy szkołach, w których chcemy otworzyć grupy dla sześciolatków, otworzymy także grupy dla dzieci pięcioletnich.

Jak można szukać rozwiązania nie znając skali zjawiska?

- Wiemy, że jest to spora grupa i zróżnicowana wiekowo. W tej chwili nasze działania skupione są na zapewnieniu opieki jak największej liczbie dzieci.

A może miasto zostało zaskoczone zainteresowaniem rodziców?

- Nie. Taki problem występuje we wszystkich gminach. To jest rok przejściowy. Jeżeli w przyszłym roku sześciolatki pójdą do szkół, to w każdym przedszkolu pojawi się miejsce dla co najmniej jednej grupy młodszych dzieci, co w mojej ocenie rozwiąże problem.

Czy może pani obiecać, że każde dziecko znajdzie miejsce w przedszkolu?

- Będziemy się starali, by tak było. W ciągu całego roku wszystkie dzieci powinny znaleźć miejsce. We wrześniu dzieci są zabierane z przedszkoli. Przyczyną są choroby. Niektóre dzieci nie adoptują się. Od lat obserwujemy dużą rotację.

A może miasto liczy na to, że problem rozwiąże się sam. Rodzice oddadzą dzieci babciom i opiekunkom.

- Nie liczymy na to. Gdyby tak było, nasze działania zakończyłyby się na wywieszeniu list w przedszkolach. A jesteśmy pierwszym miastem, które miało przygotowane rozwiązania już na starcie. Staramy się pomagać, choć mamy świadomość, że na tę chwilę nie wszystkim uda się pomóc.

Ile miejsc powinno być w szczecińskich przedszkolach?

- Nie może być to liczba równa liczbie dzieci w wieku przedszkolnym. Nie ma obowiązku wychowania przedszkolnego. Część rodziców nie chce posyłać dzieci do przedszkoli. Jak miejsc będzie za dużo to pojawi się zarzut o marnotrawieniu pieniędzy. Pięć, sześć lat temu miejsc było za dużo i radni zamykali przedszkola. Za rok liczba będzie wystarczająca.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE (1)


Bożena 
dodano: 22.05.2008, godz. 00.08 
Dla mnie jest to ogólna paranoja, chcą by ludzie pracowali a miasto nie jest w stanie zapewnić opieki przedszkolnej dla dzieci. A może będziemy dzieci podrzucać do Urzędu Miasta niech urzędnicy się opiekują podczas gdy my będziemy sumiennie pracować by chociaż zarobić na opłaty mieszkaniowe bo o innych wydatkach w "naszym kraju"nie ma mowy.Urzędnicy dużo gadają a do czynów im daleko.Krowa co dużo ryczy mało mleka daje.Muszę rzucic prace bo żadne przedszkole dziecka mi nie przyjęło,take jest życie samotnej matki...

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2018. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net