Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Uczą, jak rozmawiać o umieraniu

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 16.09.2008



Kilkudziesięciu nauczycieli z gimnazjów i liceów z całego województwa uczyło się, jak rozmawiać z młodzieżą o śmierci. Teraz będą szukać wolontariuszy wśród swoich uczniów

Uczą, jak rozmawiać o umieraniu
Warsztaty, które odbyły się wczoraj w IV LO przy ul. św. Kingi, to cześć akcji "Umierać po ludzku" organizowanej przez "Gazetę", Fundację Hospicyjną i Fundację Agory. Na spotkanie z nauczycielami przyjechał ksiądz dr Piotr Krakowiak, krajowy duszpasterz hospicyjny.

- Wiem, że jesteście w stanie wyzwolić w swoich uczniach pozytywny ferment. Wiem, że młodzież jest trudna i żyje swoimi problemami, ale może robić dobre rzeczy - mówił ks. Krakowiak. - W hospicjum miękną nawet najwięksi twardziele. To wielkie przeżycie sprawiać radość ludziom, których życie gaśnie.

O tym, że młodzi wolontariusze są bardzo potrzebni, przekonywały wolontariuszki z Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci i Hospicjum św. Jana Ewangelisty.

- Rocznie opiekujemy się ok. 2 tys. chorych oraz ich rodzinami. Organizujemy grupy wsparcia dla osób w żałobie i kolonie dla dzieci, które straciły rodziców - mówiła Małgorzata Berta z Hospicjum św. Jana Ewangelisty, które mieści się przy ul. Pokoju. - Młodzież mogłaby przyjść, pomóc sprzątać salę, zebrać pieniądze. Nie chcemy od razu wrzucać nikogo na głęboką wodę.

Nauczyciele obiecali, że zaangażują swoich uczniów w akcję "Umierać po ludzku", poprowadzą lekcje na temat hospicjów i wolontariatu, zaangażują w zbiórkę pieniędzy dla hospicjów.

- Młodzież bardzo chętnie pomaga - mówiła Dorota Tumanowicz, nauczycielka z gimnazjum nr 9 przy ul. Dunikowskiego. - Mamy doświadczenie. Zbieraliśmy już pieniądze na przeszczep komórek mięśniowych, kupiliśmy łóżko do przewożenia chorych.

Uczniowie, którzy najbardziej zaangażują się w zbiórkę pieniędzy, zostaną poproszeni o przygotowanie relacji ze swoich działań (audycja radiowa, reportaż, film). Autorzy najciekawszej relacji wyjadą do Wielkiej Brytanii, by obejrzeć wzorcowe hospicjum w Hull.

Rozmowa z ks. Piotrem Krakowiakiem

Mikołaj Radomski: Jak to jest umierać nie po ludzku?

ks. dr Piotr Krakowiak, krajowy duszpasterz hospicyjny: To umierać w samotności, w lęku, w bólu fizycznym, ale także społecznym i kulturowym.

Najbardziej wiąże się to z samotnością, pozostawieniem i opuszczeniem osoby umierającej. Tymczasem każdy jest człowiekiem od narodzin do śmierci. Ludzie nie powinni sami umierać.

Dlatego powstały hospicja?

- Pierwszą rzeczą, jaką się czuje po wejściu do hospicjum, to ciepło i przyjaźń. Może to być nawet barak. Najważniejsze, że tutaj nikt nie jest pozostawiony samemu sobie.

Dawniej było to oczywiste. Starszymi osobami w domach zajmowały się dzieci i wnuki. Dzisiaj jest z tym bardzo różnie.

Dlatego zwracacie się z akcją do młodzieży?

- Tak. Chcemy zadać kłam opinii, że młodzież nic nie robi.

W Gdańsku współpracuję z 70 szkołami. Młodzież pomaga nam z pasją. Przychodzą zbuntowani, z kolczykami. To nie ma znaczenia. Najważniejsze, że przełamują tabu i pomagają. Spotkanie ze śmiercią potrafi ich dotknąć i zmienić.

W jaki sposób rozmawiać z młodzieżą o śmierci?

- Trzeba mówić obrazem. Bardzo dużo można osiągnąć dzięki internetowi.

Podczas akcji charytatywnych od dorosłych zbieramy pieniądze. Od młodych proszę tylko o numery komórek. Później wysyłam im zaproszenia na szkolenia wolontariuszy. I przychodzą. Zabierają swoich znajomych.

Nie boją się mówić o śmierci?

- Nie boją się małe dzieci. Są szczere. Mówią o swoich doświadczeniach otwarcie. Mówią, że dziadek umarł albo ptaszek. Nie mają bariery. Młodzież trzeba przekonać, by się otworzyła. Najlepszym sposobem jest wizyta w hospicjum. Ważne, by przyszli, dotknęli. Wtedy się otwierają. Zaczynają mówić o chorych w swoich rodzinach, o spostrzeżeniach w hospicjum, jak można pomóc, co jeszcze zrobić.

Jeżeli wolontariusz przejdzie pierwszą śmierć chorego, zostaje z nami na długo. Ale nawet jeżeli zrezygnuje po tygodniu, to inaczej spojrzy na śmierć.

Dlaczego tak księdzu zależy na młodych wolontariuszach?

- Wprowadzają do hospicjów życie, entuzjazm i radość. Dzielą się swoim śmiechem z chorymi i ich rodzinami. Wprowadzają bardzo pozytywną atmosferę, która w hospicjum jest potrzebna.

Not. mur

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net