Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Niemcy przekłamali wyniki naszych matur

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 25.09.2008



Aneta świetnie zdała maturę w szczecińskim "pobożniaku", ale nie przyjęli jej na studia w Berlinie. Była zdumiona, gdy usłyszała, że wszystko przez... słabe wyniki z matury. Okazało się, że Niemcy popełnili błąd, który zamknął drogę do studiowania na ich uczelniach chętnym z Polski. Jak wielu? Nie wiadomo

Niemcy przekłamali wyniki naszych matur
Aneta Radaczewska, absolwentka II LO w Szczecinie (popularny „pobożniak”), długo kompletowała dokumenty niezbędne przy rekrutacji na studia w Niemczech. Świadectwo dojrzałości oraz ukończenia szkoły przetłumaczone i potwierdzone przez konsula Niemiec, certyfikat językowy i aplikację wysłała 10 lipca do uni-assist w Berlinie. To instytucja, która zajmuje się przeliczaniem ocen obcokrajowców na system niemiecki. Za przygotowanie wzoru, wg którego przeliczane są oceny polskich abiturientów, odpowiedzialne jest Zentralstelle fur ausländisches Bildungswesen w Bonn. Wzór jest po to, by uczelnie mogły obiektywnie porównać oceny obcokrajowców z wynikami niemieckich kandydatów na studia.

Aneta starała się o przyjęcie na kierunek fizyka inżynieryjna na berlińskim Technische Universität. Była przekonana, że będzie przyjęta, bo świetnie zdała maturę, a próg, od którego w wybranej uczelni przyjmowali rok wcześniej, nie był wysoki - 2,7 (w Niemczech najwyższą oceną jest 1, a najniższą 6). 28 sierpnia sprawdziła wyniki na stronie internetowej TU. Nie dostała się. - Okazało się, że mam średnią 2,6. Bardzo przeciętną. Byłam zrozpaczona. Nie mogłam w to uwierzyć. Po pierwszym szoku zaczęłam jednak drążyć, dlaczego, mimo wysokich ocen, średnią mam tak niską - opowiada Aneta. - Pojechałam do Berlina, byłam w uni-assist, pisałam i dzwoniłam do Bonn. Męczyłam ich telefonami i mailami.

Jej dociekliwość i upór przyniosły efekt. - 14 września zadzwoniłam do Bonn i dowiedziałam się, że przy przeliczaniu ocen tegorocznych polskich abiturientów popełniono błąd - mówi Aneta. - Zadzwoniłam na uniwersytet i poprosiłam o ponowne przeliczenie średniej. Dwa dni później dostałam informację z TU, że mam średnią 1,6 i jestem przyjęta!

Błąd przy przeliczaniu wyników matur Polaków był skutkiem tego, że Niemcy nie wiedzieli o tegorocznych zmianach na polskich świadectwach dojrzałości. W ubiegłym roku - bez względu na to, na jakim poziomie absolwent zdawał maturę (podstawowym lub rozszerzonym), na świadectwie podawane były wyniki uzyskane na obu poziomach - po przeliczeniu według tzw. tabeli Giertycha. Niemcy brali średnią z obu poziomów. W tym roku na świadectwach jest tylko wynik z jednego poziomu - faktycznie zdawanego przez ucznia. Brak drugiego Niemcy uznali za zero punktów, więc dzielili całość przez dwa. W efekcie zaniżali oceny z matur o połowę.

- Zastosowaliśmy ten sam wzór co rok temu. Ale we wrześniu zauważyliśmy błąd i zmieniliśmy wzór. Poprawiony wysłaliśmy do uni-assist i uniwersytetów - mówi Anna Szwedowski, odpowiedzialna za polskie matury w Zentralstelle fur ausländisches Bildungswesen. - Nie wiem, co się stanie z polskimi kandydatami, którym źle policzono średnią, bo to sprawa uni-assist i uniwersytetów.

Błędny wzór zmieniono dopiero 11 września. Jak wielu polskich kandydatów zostało poszkodowanych przed tą datą, nie wiadomo, bo nikt nie liczy, ilu Polaków złożyło papiery na niemieckie uczelnie i kto z nich nie dostał się z powodu zaniżonej średniej.

- Uni-assist powiedziało mi, że nie będą przeliczać matur wszystkich Polaków, a jeżeli ktoś czuje się poszkodowany, powinien sam poprosić uczelnię o ponowne przeliczenie średniej - mówi Aneta. - Na Freie Universität i Humboldt Universität mówią, by zgłaszać się indywidualnie.

W takiej samej sytuacji co Aneta znalazło się siedem jej koleżanek. Marta Jędzura, także po II LO, do tej pory nie wie, jaką policzono jej średnią. Otrzymała tylko informację, że nie jest przyjęta. Papiery złożyła na kilka kierunków na Humboldt Universität, Freie Universität i Technische Universität w Berlinie.

- Zostałam odrzucona. Napisali, że miałam za słabe wyniki. A ja spodziewałam się, że będę miała wysoką średnią, około 1,8 - żali się Marta. - Teraz jest już późno. Akademiki w Niemczech rozdane. Zrezygnowałam. Będę studiowała w Szczecinie. To smutne, bo ciężko pracowałam kilka lat. Robiłam certyfikaty, płaciłam za tłumaczenie dokumentów.

Ani Zentralstelle fuer ausleandisches Bildungswesen, ani uni-assist nie chcieli "Gazecie" powiedzieć, kto konkretnie jest odpowiedzialny za pomyłkę i jak naprawić krzywdę polskich kandydatów.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net