Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

W ścisku, kiepskich warunkach, ale pod opieką

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 02.12.2008



Już osiemnaścioro dzieci w wieku 2,5-5 lat zapisali rodzice do "Wesołej świetlicy", która powstała w Dąbiu z powodu braku miejsc w innych placówkach. Miasto: nie ma potrzeby tworzenia dodatkowego punktu przedszkolnego na prawobrzeżu.

W ścisku, kiepskich warunkach, ale pod opieką
Świetlica przy Miejskim Ośrodku Kultury przy ul. Goleniowskiej w Dąbiu powstała we wrześniu. Otworzyła ją dyrektorka MOK Alicja Betka.

- W czerwcu starałam się, by w MOK powstał punkt przedszkolny, ale zastrzeżenia urzędników wydziału oświaty budził fakt, że dzieci większą część dnia miałyby spędzać w sztucznie oświetlonej sali teatralnej. Usłyszałam, że nie będzie chętnych - mówi Alicja Betka. - Gdy rodzice, którzy nie dostali miejsc w przedszkolach, sami zaczęli dzwonić i prosić o pomoc, postanowiłam stworzyć świetlicę.

Choć formalnie to nie przedszkole ani nawet punkt przedszkolny, świetlica działa na podobnych zasadach. Dzieci przyprowadzane są od godz. 8 i pozostają pod opieką do godz. 15. Warunki są nie najlepsze. We wrześniu do świetlicy przychodziło pięcioro dzieci. Teraz jest ich już 18. Przez większą część dnia przebywają w pokoju o pow. 16 m kw., w którym nie ma wentylacji. Część zajęć odbywa się w sali teatralnej oraz sali muzycznej, nieprzystosowanych dla potrzeb maluchów (brak wykładziny). Nie ma odpowiednich mebli. Dzieci siedzą na ławeczkach bez oparcia. Dostają tylko jednodaniowy obiad, w tygodniu mają sześć godzin rytmiki i zajęć muzycznych.

Dyrektorka nie dostaje żadnych pieniędzy z kasy miasta. Za wszystko płacą rodzice: 300-350 zł miesięcznie. Z tej kwoty opłacane są pensje opiekunek i instruktorek, posiłki i środki czystości. - Nikomu krzywda się nie dzieje - mówi dyrektorka. - Warunki są trudne, ale nie mogę odmówić pomocy rodzicom. Od 1 grudnia przez kilka godzin dzieci będą podzielone na grupy.

Rodzicom nie przeszkadzają warunki w świetlicy. Cieszą się, że mają gdzie zostawić swoje pociechy.

- Nie dostałam miejsca w normalnym przedszkolu - mówi Marzena Puzio, mama czteroletniej Wiktorii. - Dzieci są tu szczęśliwe i chętnie przychodzą. Wiktoria nawet nie choruje, a ja mogę pracować.

- Ta świetlica to jedyny ratunek. Na prawobrzeżu wszystkie przedszkola są zapchane - mówi Karolina Lorenc, matka Krystiana.

W tym roku w całym Szczecinie w przedszkolach zabrakło miejsc dla kilkuset dzieci. Receptą miały być punkty przedszkolne, które miasto stworzyło w Pałacu Młodzieży, w SP 61, SP 46, Szkole Muzycznej I stopnia oraz SP 74 (jedyny dodatkowy punkt na prawobrzeżu). Tymczasem tylko z przedszkola Smyk w Dąbiu w czasie naboru z kwitkiem odesłano ponad 60 rodziców. Jeszcze gorzej było na os. Bukowym i Słonecznym.

Urzędnicy z magistratu zdają się problemu nie widzieć. "Jeżeli ze strony rodziców będzie zainteresowanie proponowaną ofertą, istnieje szansa na otworzenie kolejnych oddziałów w przyszłym roku" - czytamy w piśmie przesłanym z wydziału edukacji do redakcji.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net