Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Oświata: czas na jakość

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 08.12.2008



Jej kontrowersyjne decyzje spowodowały, że nauczyciele, rodzice i uczniowie wyszli na ulice żądając, by zrezygnowała ze stanowiska. W ciągu 24 miesięcy zlikwidowała kilkadziesiąt szkół, zaniedbując przy tym dialog z tymi, których zmiany dotyczyły

Oświata: czas na jakość
Elżbieta Masojć zasłużyła na miano najbardziej pracowitego zastępcy prezydenta Piotra Krzystka. W przeciwieństwie do swojego przełożonego, nie pozostała na etapie wizji. Do władzy przyszła z konkretnym planem, który - mimo protestów - realizuje.

Priorytetem jej programu wydaje się być restrukturyzacja sieci placówek oświatowych w Szczecinie. Uzasadnienie: niż demograficzny i puste klasy. W ciągu 24 miesięcy zlikwidowała kilkadziesiąt szkół. W 2007 r. z mapy Szczecina zniknęły 22 placówki, w tym dwie podstawówki i pięć gimnazjów. Sprywatyzowano cztery przedszkola. Rok później zamknięto kolejnych kilkanaście szkół. Uczniowie z Zespołu Szkół Zawodowych Specjalnych nr 1 na Wyspie Jaskółczej w 2010 r. zostaną przeniesieni do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 2 przy ul. Jagiellońskiej. Pałac Młodzieży został - po 58 latach - przeniesiony z al. Wojska Polskiego do budynku po zlikwidowanym Gimnazjum nr 4 przy al. Piastów.

Te działania spowodowały spektakularne protesty nauczycieli, rodziców i uczniów. Kilkakrotnie odbyły się na ulicach Szczecina manifestacje przeciwko planom zamykania czy przenoszenia placówek. Wywołanie w oświacie tak dużego zamieszania oraz fatalny styl wprowadzania zmian (m.in. brak konsultacji z rodzicami i nauczycielami) spowodowały, że Elżbieta Masojć została negatywną bohaterką roku 2007. W plebiscycie "Gazety Wyborczej", Polskiego Radia Szczecin i TVP Szczecin otrzymała statuetkę Śledzia. Jej osobę wskazało 40,27 proc. uczestniczących w głosowaniu szczecinian.

Mniej szkół - więcej zajęć dodatkowych

Elżbieta Masojć tłumaczy, że restrukturyzacja jest konieczna, aby pieniądze, które szły na ogrzewanie pustych klas, można było przeznaczyć na dodatkowe zajęcia i rozszerzyć ofertę dla uczniów. I tak się dzieje. Liczba godzin na tzw. programy jakościowe (wspieranie nauki języków, indywidualne programy nauki, wspieranie uczniów z trudnościami) w ostatnich dwóch latach z 368 wzrosła do ponad 1,2 tys. godzin. W czterech szczecińskich podstawówkach uruchomiono program kształcenia informatycznego, w jednej - artystycznego. Z powodzeniem wprowadzana jest także dwujęzyczność. Angielskiego, niemieckiego, włoskiego i hiszpańskiego uczą się dzieci już w ośmiu przedszkolach i 10 podstawówkach. Na poziomie gimnazjów dochodzi jeszcze francuski. Licealiści mogą zdobywać wiedzę po angielsku i niemiecku.

Zapomniane przedszkola

Niestety, energii i determinacji zabrakło na rozwiązanie problemu przedszkoli. Miejsc dla maluchów brakuje od 2000 r. W tej sprawie Elżbieta Masojć schowała głowę w piasek i udaje, że wszystko jest w porządku. W maju, po zakończeniu naboru elektronicznego, poinformowała, że miejsc zabrakło dla 280 dzieci. W rzeczywistości ta liczba była co najmniej dwa razy większa. Tylko z przedszkoli na os. Bukowym, Słonecznym i w Dąbiu odesłano z kwitkiem 300 rodziców. Punkty przedszkolne (działające tylko przez pięć godzin dziennie), które miasto przygotowało w czterech podstawówkach i Pałacu Młodzieży, problemu nie rozwiązały. Wiceprezydent Masojć postanowiła najwyraźniej przeczekać do przyszłego roku, gdy ministerstwo ma obniżyć próg szkolny i do szkół będą mogły pójść sześciolatki. To źle. Jak pokazują badania wykonane dla "Gazety" przez instytut SMG/KRC, 42 proc. badanych szczecinian uważa, że likwidacja szkół i przedszkoli to największa porażka władzy w obecnej kadencji.

Szkoły elitarne albo kiepskie

Wiceprezydent Masojć bagatelizuje także zjawisko polaryzacji szczecińskich szkół. Przepaść zaczyna się już na poziomie gimnazjów. Różnica w średniej liczbie punktów uzyskanych na egzaminie gimnazjalnym dochodzi do 60 pkt (na 100 możliwych). Najzdolniejsi uczniowie są skoszarowani w kilku bezobwodowych, elitarnych gimnazjach. W wydrenowanych gimnazjach rejonowych brakuje zdolnej młodzieży, która mogłaby podciągnąć pozostałych. Szkół z niskimi wynikami jest więcej, a ich uczniom trudniej dostać się do renomowanych liceów. Potem stawka jest jeszcze wyższa - dobre liceum to przecież także szansa dobre studia. Niestety, szczecińskie szkoły są albo bardzo dobre, albo bardzo słabe. Brakuje tych średnich. Gimnazjaliści, którym zabraknie kilku punktów, by dostać się do wymarzonego liceum, lądują w szkołach słabych. Wiceprezydent Masojć uważa to za zjawisko normalne i nie widzi w tym nic złego. Konkurencja zmusi słabe szkoły do poprawy wyników - powiada. Ja uważam, że pilnie potrzebna jest debata na ten temat. Zwłaszcza że - jak zapowiada wiceprezydent Masojć - sieć szkół nie będzie już zmieniana. Można więc zająć się ich jakością.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net