Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Kopeć: Oświata nam odpływa

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 20.01.2009



- Tworząc dwujęzyczne szkoły i programy morskie, władze oświatowe zapominają o pomaganiu uczniom najsłabszym - alarmuje radny Rady Miejskiej Szczecina Maciej Kopeć

Kopeć: Oświata nam odpływa
Ze zdziwieniem przyjąłem słowa dyrektor Zofii Hryhorowicz. Z wypowiedzi pani dyrektor można wnosić, że podział na elitarne gimnazja i całą resztę szkół nie istnieje, a Szczecin ma dobre szkoły. Jednak podczas szkoleń dla dyrektorów i radnych, Zofia Hryhorowicz mówiła coś zupełnie innego. W jej wystąpieniach teza o podziale szczecińskiej oświaty pojawiała się. Podane przez dyrektor Hryhorowicz przykłady dobrych gimnazjów obwodowych wymagają pewnego komentarza. Wymienione zostały jedynie gimnazja w nowszych dzielnicach miasta oraz Gimnazjum nr 10 na Pogodnie, które w rzeczywistości tylko w niewielkim stopniu jest gimnazjum obwodowym.

Moda na ucieczkę

Najlepsi absolwenci podstawówek wybierają głównie elitarne gimnazja. Mechanizmem napędowym tego zjawiska jest schemat, który stał się już modą: dobra podstawówka - dobre gimnazjum - dobre liceum - dobre studia. Z drugiej strony, uczniowie II LO osiągają wspaniałe rezultaty w nauce, choć nie ma przy nim gimnazjum i przychodzi tam młodzież z gimnazjów obwodowych. Wolny ruch uczniów jest w Szczecinie faktem, a drenaż (ucieczka) dobrych uczniów pogłębia trudną sytuację słabych szkół. Najlepszym przykładem może być Zespół Szkół nr 10 na Skolwinie. W poprzednim roku szkolnym aż 36 uczniów na teście na koniec podstawówki uzyskało taki sam wynik jak średnia krajowa (25,8 pkt). Do egzaminu gimnazjalnego w 2008 r. przystąpiło tylko 19 trzecioklasistów, a wynik, jaki osiągnęli, był niższy od średniej krajowej o 10 pkt!

Czy szczecińskie szkoły są dobre?

Tak uważa dyrektor OKE i nadzór pedagogiczny. Rzeczywiście, Szczecin ma stosunkowo wysokie wyniki na tle województwa, a tendencje są wzrostowe. Jeśli jednak przyrównamy się choćby do "stolic" dawnych 49 województw w ramach poznańskiej OKE (obejmującej województwa wielkopolskie, zachodniopomorskie i lubuskie), to okazuje się, że konkurujemy z Gorzowem, Lesznem, Koninem i Kaliszem, a nie z Poznaniem, Koszalinem czy nawet Zieloną Górą.

Tymczasem, zamiast pochylić się nad szkołami słabszymi, szczecińskie władze oświatowe konsekwentnie realizują ideę dwujęzyczności. Tworzenie dziś tego typu szkół z egzotycznymi językami obcymi rodzi określone trudności, choćby dotyczące pedagogów nauczających danego przedmiotu w języku obcym. Pani Hryhorowicz twierdzi, że za kilka lat w 60 proc. szczecińskich gimnazjów uczniowie będą uczyć się w dwóch językach.. Trudno sobie jednak wyobrazić, by uczniowie masowo wybierali takie języki jak włoski, hiszpański, rosyjski czy francuski.

Mówiąc o podziale szczecińskich szkół na te lepsze i gorsze, trzeba raczej mieć na myśli powstawanie enklaw złych wyników czy niemocy wychowawczej. Są to przeważnie stare dzielnice centrum miasta i dzielnice północne oraz część obszarów peryferyjnych. To właśnie tam powinien zostać skierowany wysiłek oświatowych władz miasta do poprawy sytuacji w konkretnych szkołach podstawowych i gimnazjach. Tymczasem analiza budżetu wskazuje na dziwny podział środków na tzw. programy jakościowe: ponad milion zł został przeznaczony na program pracy z uczniem zdolnym, 670 tys. na miejski program wspierania nauki języków obcych i 394 tys. na miejski program wspomagania edukacji uczniów z trudnościami w procesie uczenia się. Zważywszy że na 200 zaplanowanych i realizowanych programów w ramach pracy z uczniem zdolnym, są to głównie indywidualne programy nauki, to łatwo zauważyć dysproporcję środków pomiędzy wysiłkiem finansowym miasta na rzecz uczniów zdolnych a zwijaniem działań służących do poprawy sytuacji tam, gdzie faktycznie występują problemy.

Co dalej, szczecińska oświato? - Na morze, po przygodę!

Jest jednak wśród pomysłów na szczecińską oświatę jeden realizowany ze szczególnym rozmachem - to edukacja morska, to setki tysięcy złotych wydanych na remont jachtu "Dar Szczecina", to 6 mln w roku 2009 (w sumie 36 mln także ze środków zewnętrznych) na budowę ośrodka żeglarskiego w postaci Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego. Kolejna grupa wydatków dotyczy remontów basenów i budowy boisk sportowych oraz nowych klas sportowych. Ten kierunek ma pokazać, że bolesne cięcia w oświacie dały już rezultaty, wygenerowały oszczędności. Jest bezpieczny i społecznie nośny. Odwraca uwagę od kłopotliwej dyskusji o wynikach nauczania, złych i dobrych szkołach, problemach wychowawczych, braku miejsc w przedszkolach. Wpisuje się za to doskonale w wizję Pływających Ogrodów roku 2050.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net