Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

Uczmy różnych języków! W odpowiedzi radnemu Kopciowi

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 20.01.2009



Dlaczego mamy nie uczyć francuskiego, hiszpańskiego i włoskiego w publicznych szkołach, skoro jesteśmy miastem kandydującym do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury?

Uczmy różnych języków! W odpowiedzi radnemu Kopciowi

W artykule "Oświata nam odpływa" opublikowanym w "Gazecie" 4 stycznia radny Maciej Kopeć stawia pytanie o sens uczenia w szczecińskich szkołach języków obcych, które - według sobie tylko znanych kryteriów - uznał za języki egzotyczne: rosyjskiego, francuskiego, hiszpańskiego i włoskiego.

Według „Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” Władysława Kopalińskiego słowo egzotyczny (z gr. eksoticos „obcy”, „cudzoziemski”) oznacza właściwy krajom obcym i dalekim, o odmiennym klimacie i osobliwych obyczajach: niezwykły, cudaczny, cudzoziemski, zamorski.

Które języki europejskie dopuściłby zatem były kurator oświaty jako przedmioty nauczania w naszych szkołach?

Nie tylko angielski

Czy angielski jako zamorski, a ponadto urzędowy w kraju o niewątpliwie odmiennym klimacie i obyczajach ma prawo być szkolnym językiem obcym? Domyślam się, że tak - wszak, po chińskim, to drugi największy język świata pod względem liczby mówiących (ok. 1 mld 700 mln). Ale już trzeci na tej liście jest hiszpański (ok. 0,5 mld ludzi), zaś francuski zajmuje 6. lokatę (280 mln), przed rosyjskim i portugalskim. Większość używających tych języków mieszka poza Europą, zatem ograniczmy się do naszego kontynentu - na pierwszym miejscu plasuje się język rosyjski, a dalej: angielski, niemiecki, francuski, hiszpański i włoski.

Radykalizm zaścianka

Czy za kryterium przydatności języka obcego należy zatem przyjąć oddalenie od Szczecina? Dziesięć kilometrów do granicy z Niemcami to istotnie niedaleko, a klimat i zwyczaje podobne, ale czy to ma oznaczać, że w szkołach jako drugiego języka obcego należy uczyć jedynie niemieckiego? Wprawdzie jest to ojczysty język największej grupy obywateli Unii Europejskiej, ale powszechny w użyciu praktycznie w dwóch krajach - Niemczech i Austrii. Czy taki radykalizm, ograniczanie się do zaścianka nie zamyka naszym dzieciom horyzontów i nie pozbawia ich perspektyw rozwoju? Dystans tysiąca kilometrów nie jest obecnie wyprawą życia, dlaczego zatem nie powinniśmy uczyć francuskiego, hiszpańskiego i włoskiego w publicznych szkołach miasta kandydującego do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury?

Czy nie jest to sprzeczne z przyjętą unijną polityką językową, która wspiera wielojęzyczność? Już w 2002 r. w Barcelonie szefowie państw i rządów wyrazili wolę, aby edukacja w UE obejmowała język ojczysty oraz dwa języki obce. W zjednoczonej Europie nie obowiązuje jeden język, a wszystkie 23 języki krajów członkowskich uznawane są za języki urzędowe; angielski, niemiecki i francuski mają też status języków roboczych. Warto przytoczyć Komunikat Komisji Europejskiej do Parlamentu Europejskiego, Rady, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego oraz Komitetu Regionów z dnia 21 lutego 2007 r. (Roczna strategia polityczna na rok 2008):

"Komisja wraz z państwami członkowskimi zaproponuje nowe inicjatywy w celu wspierania wielojęzyczności, która odzwierciedla kulturową i językową różnorodność UE i przyczynia się do jej rozwoju. Celem tych inicjatyw będzie zwiększenie świadomości o korzyściach w zakresie konkurencyjności, szans na zatrudnienie i porozumienia międzykulturowego, jakie może przynieść nauka języków obcych" (http://ec.europa.eu/education).

Osuchowski ma rację

Dlaczego, wbrew intencjom Unii, były kurator oświaty uznaje europejskie języki za zbędne w kulturze młodych szczecinian? Trudno nie przyznać racji Pawłowi Osuchowskiemu, który pisze o naszym mieście jako wschodniej prowincji europejskiej ("Gazeta" z 9 stycznia). Wizja ograniczenia umiejętności komunikacyjnych do dwóch języków - angielskiego i niemieckiego nie zbliży nas do unijnego nurtu ani kulturowo, ani ekonomicznie, zmniejszy mobilność i możliwości kształcenia. Nauka języka nieodłącznie wiąże się z poznawaniem realiów życia, zwyczajami, historią i kulturą danego kraju, dlatego też placówki oświatowe w całej Unii uczestniczą w programach typu Comenius czy Młodzież. Czy tego chcemy pozbawić nasze dzieci? I kolejny raz można zgodzić się z Osuchowskim, że "ze Szczecina Europę widać gołym okiem, wystarczy je tylko szeroko otworzyć", gdyż nawet bez specjalnego wytrzeszczu oczu można zauważyć Europę w szczecińskich szkołach - to właśnie sekcje dwujęzyczne, które funkcjonują w oparciu o umowy międzynarodowe i pod opieką ambasad: hiszpańskiej, włoskiej i francuskiej. W każdej ze szkół (gimnazja nr 32, 14 i 42) nie tylko uczy się języka obcego na poziomie zaawansowanym, ale również innych przedmiotów w danym języku, np. literatury, realioznawstwa, geografii czy historii.

Trudności w pozyskaniu pedagogów nie wynikają z wadliwości idei dwujęzyczności, lecz z niewspółmierności wymagań kwalifikacyjnych wobec nauczycieli, w porównaniu z oferowaną im gratyfikacją finansową, i nie dotyczą wyłącznie języków "egzotycznych". Szkoły organizują imprezy artystyczne oraz konkursy poszerzające wiedzę i zainteresowania nie tylko uczniów kilku oddziałów, ale całego środowiska oświatowego (np. włoskie jasełka, Konkurs Wiedzy o Hiszpanii, Dzień Kultury Hiszpańskiej, itp.), realizując tym samym ideę integracji, zrozumienia i dialogu międzykulturowego. Oddziały dwujęzyczne otrzymują też "egzotyczne" dofinansowania z przeznaczeniem na podręczniki, pomoce dydaktyczne, itp. - o takim wsparciu wiele szkół może tylko pomarzyć. Hiszpania od trzech lat inwestuje w kształcenie młodych szczecinian i ich nauczycieli, co roku nagradza najlepszych uczniów swoich sekcji stypendiami. A przecież nie każde miasto w Polsce ma ten przywilej. Pierwsza sekcja hiszpańska powstała w warszawskim liceum już w 1992 r.

Szczecin czekał długo na swoją szansę i nierozsądne byłoby zaprzepaścić ją beztroskimi wypowiedziami.

Poza tym rodzi się pytanie: czy mamy inną, atrakcyjniejszą ofertę dla młodych Europejczyków mieszkających w Szczecinie? Co pan radny chce zaproponować dzieciom, które chciałyby w przyszłości podjąć studia na Sorbonie, wyruszyć trasą Pielgrzyma Paulo Coelho, zobaczyć Neapol lub realizować każde inne marzenie w dowolnym miejscu na świecie?

Dopóki są chętni uczniowie i zainteresowani rodzice, uczmy dwóch, a nawet trzech języków obcych - taki jest wymóg współczesnych czasów, warunek istnienia, kariery i sukcesów w europejskiej wspólnocie. Pozwólmy naszym dzieciom być Europejczykami!

Beata Misiak, dyrektor sekcji dwujęzycznej z językiem hiszpańskim w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 2 (XIV LO i GM 32)


ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2020. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net