Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Prywatne szkoły też dają miastu zysk

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 04.02.2009



Niezrozumiały jest dla mnie fakt, że miasto preferuje ośrodek, który będzie się zajmował wyłącznie kształceniem chłopców i mężczyzn, a ignoruje te placówki oświatowe, które w zadaniach wyręczają gminę - pisze Jolanta Kowalewska, dziennikarka "Gazety"

Prywatne szkoły też dają miastu zysk
Gminy mogą na preferencyjnych zasadach przekazywać nieruchomości organizacjom pożytku publicznego czy też prywatnym szkołom - tym podstawowym i tym wyższym. W Szczecinie najczęściej dana szkoła czy stowarzyszenie otrzymują budynek czy też działkę w 30-letnie nieodpłatne użytkowanie (taka forma dzierżawy daje gwarancję, że nieruchomość nie zmieni przeznaczenia). 

Opus Dei i inni

Właśnie takimi przywilejami prezydent Szczecina Piotr Krzystek za zgodą radnych (PO i PiS) obdarował pod koniec ubiegłego roku stowarzyszenie związane z Opus Dei. Ośrodek Akademicki Rejs dostał w użytkowanie działkę przy ul Mickiewicza. Chce postawić na niej placówkę dydaktyczną dla chłopców i mężczyzn. Ten prezent budzi kontrowersje, bowiem działkę chciała kupić tzw. szkoła natowska, która jest szkołą międzynarodową z uprawnieniami do przeprowadzania międzynarodowej matury. Szkoła nie ma własnej bazy. Okazuje się, że o nieruchomości na preferencyjnych zasadach ubiega się także wiele innych podstawówek czy uczelni prywatnych. Wynajmują budynki od firm i płacą komercyjne stawki. Ich podania w magistracie leżą od lat. 

Łaskawym okiem prezydent miasta spojrzał akurat na wniosek Rejsu. Przydział nieruchomości odbywa się na nieokreślonych zasadach - według widzimisię rządzących.

Za poprzednich ekip niektórym szkołom udało się załapać na nieruchomości. Wśród szczęśliwców znalazła się m.in. Wyższa Szkoła Administracji Publicznej, Wyższa Szkoła Sztuki Użytkowej czy szkoły prowadzone przez Fundację Talent - Promocja - Postęp lub Społeczne Towarzystwo Oświatowe. Szkoły dbają o budynki jak o własne. 

Odpowiedzialny za gospodarkę nieruchomościami zastępca prezydenta Beniamin Chochulski w rozmowie ze mną stwierdził, że teraz miasto zmieniło priorytety. W pierwszej kolejności gmina będzie pomagać stowarzyszeniom, stąd m.in. przychylność dla Opus Dei, w drugiej prywatnym przedszkolom, gmina myśli też o stworzeniu warunków szkole z międzynarodową maturą. Pozostałym pomogłaby, gdyby ewentualnie miała nieruchomości. 

Więcej za niż przeciw

Czy prywatne szkoły, te podstawowe i te wyższe, powinny również być wspierane przez gminę? Argument przeciw: biorą wysokie czesne od uczniów, chodzą do nich ci, których na to stać, niech sobie radzą sami. 

Znalazłam jednak więcej argumentów, które przemawiają za pomocą na przykład wyższym uczelniom. Skoro Szczecin ma być miastem nowoczesnych technologii i centrów finansowych, musi mieć odpowiednio wykształconych ludzi. Poza tym, jak ważne dla miasta są uczelnie dostrzegł sam prezydent Piotr Krzystek. Zwłaszcza w trakcie kampanii wyborczej i na początku kadencji mówił o współpracy i pomocy w rozwoju. Nie mówił, że ma na myśli tylko uczelnie publiczne, nie dzielił studentów na tych chodzących do szkół prywatnych i do państwowych. 

W przypadku pomocy prywatnym podstawówkom, gimnazjom i ogólniakom zdziwiłam się, że miasto może odnieść aż tyle korzyści. Od razu widoczne są te ekonomiczne. Kształcenie młodych ludzi jest zadaniem miasta, prezydenta. W przypadku placówki niepublicznej w realizacji tego zadania prezydenta wyręcza ktoś inny. To on dba o budynek szkoły, zapewnia dzieciom świetlice i obiady, zatrudnia i opłaca nauczycieli. Miasto do tego interesu nie dopłaca ani grosza z własnych pieniędzy. A własnych pieniędzy na podstawowe utrzymanie oświaty miasto musiało wydać w ubiegłym roku ok. 140 mln zł. Do tego należy jeszcze doliczyć 21 mln zł na gruntowne modernizacje budynków czy boisk. A tak Szczecinowi w ubiegłym roku odpadło utrzymywanie 10 podstawówek, 10 gimnazjów i 30 szkół średnich, bo te nie są publiczne. 

Prywatny uczeń jest tańszy

Na roczne wykształcenie jednego ucznia gmina Szczecin wydaje ok. 5 tys. zł. W tej kwocie mieści się ministerialna subwencja oświatowa i pieniądze własne gminy. 

Na kształcenie jednego ucznia prywatnego idzie znacznie mniej - ok. 3,3 tys. zł rocznie. Jest to ministerialna subwencja oświatowa, którą "prywatnym" przekazuje gmina. Na dodatek, ta przekazywana kwota wynosi tylko 75 proc. kosztów kształcenia w placówkach publicznych. Dla przykładu: na utrzymanie jednego ucznia publicznej podstawówki miasto wydało w ubiegłym roku średnio 447 zł miesięcznie (subwencja i środki własne), a na ucznia prywatnego gmina przekazywała 295 zł miesięcznie.

Wyliczyłam, że na jednym uczniu prywatnym gmina Szczecin oszczędza ok. 1300 zł rocznie (do oszczędności nie doliczyłam wydatków inwestycyjnych gminy, jak budowa szkoły czy wymiana okien). Na tysiącu uczniów 1,3 mln rocznie. Na pięciu tysiącach uczniów, bo mniej więcej tyle uczęszcza do szkół niepublicznych, gminie co roku udaje się zaoszczędzić ok. 6,5 mln zł.

Pomaganie się opłaca

Te wyliczenia ostatecznie przekonały mnie, że przekazywanie prywatnej szkole budynku czy też działki na budowę takiej placówki nie jest rozrzutnością. Wcale "nie wyjdzie się lepiej" na sprzedaży na komercję. Na takim geście miasto nie traci. Na przykład, gdyby zamiast Opus Dei działkę przy ul. Mickiewicza wartą 1,7 mln zł gmina dała szkole prywatnej, to taki prezent zwróciłby się miastu po niecałych siedmiu latach. Załóżmy, że na tej działce staje prywatna szkoła, do której może uczęszczać dwieście dzieci. Miasto nie musi wydawać własnych pieniędzy na ich kształcenie. Rocznie zaoszczędza 260 tys. zł, a w ciągu 10 lat - 2,6 mln zł, czyli znacznie więcej niż wartość przekazanej działki, której nadal jest właścicielem, bo przecież nieruchomość została oddana w 30-letnie użytkowanie. I jeszcze jedna ważna korzyść ekonomiczna dla miasta - gmina nie inwestuje własnych pieniędzy w budowę szkoły. Na przykład postawienie własnej szkoły na Warszewie ma kosztować gminę ok. 50 mln zł. 

Jasne kryteria dla wszystkich

Pomagając prywatnym placówkom, gmina oszczędza na utrzymaniu szkół, a jednocześnie proponuje bogatszą ofertę oświatową, podnosi atrakcyjność miasta, a szczecinianie mają większą możliwość wyboru gdzie i jak kształcić dziecko. 

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek powinien jeszcze raz zastanowić się, jakie pod jego rządami gmina będzie miała priorytety. Nie należy zasłaniać się argumentem, że miasto nie ma nieruchomości. Dwa pustostany po dawnym Pałacu Młodzieży są dowodem, że na brak nieruchomości miasto nie powinno narzekać. 

Prezydent Szczecina powinien przede wszystkim usiąść do wspólnych rozmów z przedstawicielami prywatnych szkół. Powinno dojść co najmniej do jednego dużego spotkania. Warto dyskutować. I absolutnie nie może być tak, że jedne stowarzyszenia czy szkoły dostają nieruchomości na preferencyjnych warunkach, a inne nie. Te zasady i kryteria przydziału też trzeba jasno określić. 


ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net