Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Chwat o szczecińskiej oświacie

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 20.02.2009



Odnoszę wrażenie, że poza wspieraniem "stajni olimpijczyków" kolejnym władzom oświatowym brak pomysłów na działania adresowane do ogółu uczniów

Chwat o szczecińskiej oświacie
"Gazeta" artykułem "Prywatne szkoły też dają miastu zysk" ["Gazeta Wyborcza Szczecin", 2 lutego 2009 - red.] po raz kolejny wróciła do tematu funkcjonowania oświaty w Szczecinie. Nigdy dość dyskusji o szkole. Zapewnienie młodym obywatelom dostępu do wiedzy jest najważniejszym, moim zdaniem, zadaniem samorządu i szansą na awans zarówno cywilizacyjny, jak i materialny miasta i jego mieszkańców. Często namawiam swoich rozmówców, aby oceniając działania władz, kierowali się swoim dobrze pojętym egoizmem. Z mojego egoistycznego punktu widzenia, zbudowanie systemu oświaty dobrze przygotowującego młodych szczecinian do funkcjonowania w realiach nowoczesnego świata, jest jedynym istotnym zadaniem miasta w perspektywie magicznego roku 2050. Im lepiej wyedukowani będą absolwenci naszych szkół, tym większa szansa, że zdobędą ciekawy i dobrze płatny zawód, a w efekcie będą płacić wyższe podatki. Zasobna miejska kasa pozwoli mi liczyć na "miłosierdzie gminy", kiedy już nie będę mógł sam o siebie zadbać.

Poniżej poziomu Koziego Wierchu

Do napisania tego tekstu sprowokowało mnie zupełnie marginalne zdarzenie, które miało miejsce na ostatniej sesji Rady Miasta. Na sesji tej rozpatrywana była uchwała w sprawie zmiany nazwy jednej z ulic na Gumieńcach. Przedstawicielka przyszłych mieszkańców ulicy z głębokim przekonaniem uzasadniała wniosek tym, że dotychczasowa nazwa - Kozich Wierchów nikomu nie kojarzy się z górami i jest powodem kpin ze strony jej znajomych. No cóż, pomyślałem, ta Pani i jej znajomi widocznie byli na wagarach w czasie, kiedy w szkole uczono, że Kozi Wierch to najwyższa góra w całości leżąca w Polsce, i że prowadzi przez nią "Orla Perć" - szlak odwiedzany przez tysiące turystów. Nikt z radnych, stanowiących wszak "elitę elit" Szczecina, nie zaprotestował przeciwko takiej argumentacji. Tylko czekać aż jacyś mieszkańcy ulicy Adama Mickiewicza złożą wniosek o zmianę jej nazwy, argumentując, że Mickiewicz to jakiś całkiem nieżywy poeta, którego nazwisko nikomu z niczym się nie kojarzy i czas naszej ulicy nadać imię kogoś naprawdę sławnego. Jako mieszkaniec Pogodna i jednocześnie miłośnik serialu Słoneczny Patrol proponuję jako nową patronkę Pamelę Anderson.

Co to ma wspólnego z problemem oświaty w Szczecinie? Chyba jednak ma. Źle funkcjonująca szkoła jest źródłem narastającej ignorancji, która nie tylko nas denerwuje i śmieszy, ale utrudnia młodym ludziom zrozumienie współczesnego świata i praw nim rządzących. Jeśli nie chcemy, aby podstawowym źródłem wiedzy o otoczeniu były dla tysięcy młodych ludzi jedynie tabloidy i seriale telewizyjne, musimy zadbać o szkołę, która wyposaży ich w podstawowy zestaw informacji i umiejętności.

Zdanie powtarzane jak mantra

Prowadzenie szkół jest zadaniem własnym miasta. Nie można tego zadania, w hierarchii ważności, spychać gdzieś pomiędzy problem budowy kolejnej ulicy a strategię promocji marki. To zadanie fundamentalne i nic nie jest od niego ważniejsze dla naszej przyszłości. Powszechny dostęp do dobrej, nowoczesnej oświaty jest istotny nie tylko dla materialnej pomyślności młodego pokolenia, ale także dla pomyślności nas wszystkich - jako wspólnoty. Nie ma społeczeństwa obywatelskiego bez edukacji.

Standardem edukacyjnym w demokratycznych krajach naszego kręgu kulturowego jest egalitarna, powszechna i bezpłatna szkoła publiczna. Szkoła, która odpowiada potrzebom zarówno najzdolniejszych, jak i tych średniaków, która każdemu uczniowi zapewnia możliwość rozwoju w miarę jego potrzeb i możliwości. Od blisko 20 lat słyszę od osób odpowiedzialnych za oświatę powtarzane jak mantra zdanie: "będziemy skupiać się na pracy z uczniem zdolnym". Nie przeczę, że to ważne zadanie. Co więcej, w wyniku wspierania inicjatyw opierających się na konsekwentnej selekcji uczniów już na poziomie gimnazjum, kilka szczecińskich szkół osiągnęło spektakularne sukcesy. Niestety odnoszę wrażenie, że poza wspieraniem tych "stajni olimpijczyków" kolejnym władzom oświatowym brak pomysłów na działania adresowane do ogółu uczniów - nie tylko tych, których los obdarzył ponadprzeciętnymi umiejętnościami. Może warto sięgnąć do rozwiązań, które wprowadzone gdzie indziej dały dobre efekty.

Uczmy się od Finów

Swego czasu miałem wielkie szczęście poznać Jacka Kuronia - człowieka nie tylko dobrego, ale też niezmiernie mądrego. Pamiętam, jak wyraźnie znudzony niekończącym się głosowaniem kilkudziesięciu poprawek do jakiejś (z pewnością ważnej) ustawy, Kuroń wycedził przez zęby: "Mam wrażenie, że lepiej byłoby dla Polski, gdyby Pan Marszałek wysłał nas wszystkich na długi urlop i zatrudnił kilku dobrych tłumaczy. Przecież wymyślamy coś, co na świecie już dawno wymyślono". Może, korzystając z tej rady należałoby rozważyć zafundowanie kilku urzędnikom wycieczki do Finlandii. Może dowiedzieliby się tam, jak to się dzieje, że system oparty na szkołach rejonowych, gdzie uczniowie mają o 30 proc. mniej lekcji niż nasi i gdzie nie zadaje się zadań domowych jest najbardziej efektywny na świecie. Jak to możliwe, że system oświaty funkcjonuje pomimo braku listy lektur obowiązkowych, a publikowanie rankingów szkół jest zabronione, "produkuje" uczniów, którzy od lat mają najlepsze wyniki w międzynarodowych testach kompetencji. I jeszcze do tego fińscy uczniowie wszyscy przyzwoicie mówią po angielsku, potrafią pływać i jeździć na nartach. Może gdybyśmy zrozumieli mechanizm fińskiego cudu oświatowego, za kilka lat doczekalibyśmy polskiej Nokii, polskiego Linuxa, a nawet polskich Muminków. Niestety, fiński przykład jest dla naszych reformatorów oświaty typowym przypadkiem zasady: "Jeśli fakty przeczą naszym teoriom - tym gorzej dla faktów".

Prywatne dla najbogatszych

Pani Jolanta Kowalewska w swoim artykule postawiła tezę, że wsparcie oświaty niepublicznej przez samorząd jest korzystne dla budżetu miasta. Wydatki budżetu na ucznia szkoły niepublicznej są niższe od nakładów ponoszonych na ucznia szkoły prowadzonej przez miasto. Opłaca się więc wspierać zakładanie i funkcjonowanie szkół niepublicznych np. poprzez udostępnianie im miejskich nieruchomości na preferencyjnych warunkach. Oddanie takiej szkole miejskiego budynku w wieloletnią dzierżawę, nawet jeśli stawka czynszu jest symboliczna, daje miastu wymierne korzyści finansowe. Nie możemy jednak zapominać, że po stronie kosztów takiego działania należy umieścić ewentualne utracone korzyści, jakie można by uzyskać, oddając nieruchomość w dzierżawę na zasadach rynkowych lub sprzedając ją w drodze przetargu.

Wspieranie oświaty niepublicznej jest sposobem na praktyczną realizację zasady pomocniczości państwa, która najogólniej rzecz biorąc mówi, że władza publiczna powinna zajmować się jedynie tymi działaniami, których obywatele nie potrafią lub nie mogą wykonać. Nie zmienia to faktu, że prywatna oświata jest propozycją dla najbogatszych i że nawet najlepsze prywatne szkoły nie zastąpią dobrego systemu szkół publicznych.



pracownik Najwyższej Izby Kontroli, jeden z założycieli stowarzyszenia Szczecin XXI 

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net