Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

35 lat pracy i na koniec taki kopniak w tyłek

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 10.06.2009



Woźne, intendenci, konserwatorzy i pomocnice nauczycielek - blisko stu pracowników przedszkoli protestowało przed magistratem przeciw cięciom etatów. - To zagraża bezpieczeństwu dzieci - mówią protestujący

35 lat pracy i na koniec taki kopniak w tyłek
- 35 lat pracy i na koniec taki kopniak w tyłek. Miałam pełen etat, od września mam mieć 3/4 - opowiada Dorota Lubaszka, woźna w przedszkolu nr 35 przy ul. Jaracza. - Pensja głodowa, a praca jak na sprężynie: noszenie garów, 15 razy dziennie mycie podłogi, zmywanie, podcieranie tyłków. A teraz dowiaduję się, że tak naprawdę moja praca jest bezużyteczna i nikomu niepotrzebna.

Pracowników przedszkoli na ulice wyprowadził Związek Nauczycielstwa Polskiego. Pikieta odbyła się pod hasłem "Dość oszczędzania na pracownikach oświaty". Pod magistrat przyszło około stu osób. Część przyniosła ze sobą transparenty z hasłami: "W przedszkolach 5 grup = 150 dzieci, 3 woźne i 1 pomoc", "Obciąć etaty w wydziale oświaty" i "Pensje mamy małe, wy chcecie obciąć całe". Wszyscy byli bardzo zdenerwowani.

Przed magistratem protestowali także rodzice.


- 10 lat temu dyrektorka miała do dyspozycji 10,5 etatów pracowników administracji i obsługi. Teraz tylko 7,75, a dzieci nie ubyło - mówiła pani Kornelia Lis, matka pięciolatka z przedszkola nr 38 na ul. Włościańskiej na Pomorzanach. - Ja sama mam problemy z opanowaniem córeczki. A co ma powiedzieć nauczycielka, która ma pod opieką 30 dzieci. Po tych cięciach, w przedszkolach nie będzie bezpiecznie.

Niektórzy z pracowników przyszli z umowami, w których zmieniono ich warunki pracy. - Będę pracowała dwie godziny krócej, a i tak będzie tyle samo roboty - mówiła Urszula Szymańska, jedna z dwóch kucharek w przedszkolu nr 35, która od września będzie zatrudniona na 3/4 etatu. - Jedna z nas przyjdzie na godz. 6 i będzie musiała sama obrać ziemniaki dla 90 dzieci. Ta, która przyjdzie później, sama będzie sprzątać. Nie uda nam się utrzymać czystości. Jak przyjdzie sanepid, to kary dostaniemy my, a nie wydział oświaty.

O jakie cięcia chodzi

19 maja prezydent Piotr Krzystek wydał zarządzenie w sprawie tzw. standardu organizacyjnego, które reguluje zatrudnienie w placówkach oświatowych. Na jego mocy obcięto etaty kucharek, woźnych, pomocy nauczycieli i intendentów w przedszkolach np. w grupie maluchów woźna zatrudniona do tej pory na cały etat teraz pracować będzie na 3/4. O 1/4 etatu obcięto zatrudnienie pomocy nauczycieli. W przedszkolu 3-oddziałowym intendentka będzie pracowała na pół etatu. Kucharkom z dwóch pełnych etatów od września zostanie półtora. Zlikwidowano także stanowiska wicedyrektorów. Tymczasem od września przedszkola będą pękały w szwach. W tym roku przyjęto około tysiąca dzieci więcej. W 22 przedszkolach utworzono dodatkowe 23 grupy.

Masojć: cięć nie ma

Do protestujących przed magistratem wyszła odpowiedzialna za szczecińską oświatę wiceprezydent Elżbieta Masojć oraz jej zastępcy. Na jej ręce szefowa szczecińskiego oddziału ZNP Maria Świerczek przekazała petycję do prezydenta.

- Żądamy wycofania zarządzenia prezydenta, ponieważ jest niezgodne z prawem, a ponadto nie ma racjonalnych powodów ograniczenia zatrudnienia w przedszkolach - mówiła Świerczek. - Redukcja pracowników to niemożność zapewnienia naszym dzieciom bezpiecznych warunków pobytu w placówkach.

Prezydent Masojć próbowała tłumaczyć, że cięć nie ma. Jej wypowiedzi przerywały gwizdy i krzyki.

- Mogę zapewnić, że jeszcze raz przeanalizujemy sytuację w każdym przedszkolu. Z informacji, które dostałam z wydziału oświaty, wynika, że nie ma mowy o żadnych oszczędnościach - tłumaczyła Masojć.

Z danych urzędników wynika, że od września we wszystkich szczecińskich przedszkolach zostanie utworzonych nowych 35 etatów nauczycieli. Etaty w administracji zostaną zmniejszone jedynie o 5,43, a obsługi - 1,60.

W proteście nie wzięli udziału związkowcy z Solidarności.

- Nic o pikiecie nie wiedzieliśmy. Gdyby ZNP poinformowało nas, rozważylibyśmy udział - mówi Mirosława Mazurczak, szefowa oświatowej Solidarności w Szczecinie. - Sytuacja jest rzeczywiście napięta. Pracy przybywa, a ludzi do pracy jest mniej. Przyjrzymy się sprawie bliżej i będziemy chcieli rozmawiać w tej sprawie z urzędem.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net