Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

Edukacja artystyczna szansą dla Szczecina!

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 08.01.2010



Jeśli chcemy zrobić coś naprawdę nowatorskiego, to nie możemy się zadowalać tym, że raz w roku posyłamy młodzież na sztukę, tylko tę sztukę powinniśmy posłać na stałe do szkół - uważa Sylwester Ostrowski*

Edukacja artystyczna szansą dla Szczecina!

Polskie szkolnictwo zaniechało edukacji artystycznej. Oddzielne lekcje muzyki i plastyki zastąpiło jedną godziną sztuki, nierzadko uczonej przez przypadkowych nauczycieli. Tymczasem minister kultury Bogdan Zdrojewski edukację artystyczną uważa za jeden z głównych filarów polityki kulturalnej.

Do rozwoju edukacji artystycznej w Szczecinie namawia Sylwester Ostrowski, saksofonista jazzowy, pełnomocnik wojewody ds. utworzenia Akademii Sztuki.

Ewa Podgajna: Przekonuje pan do reformowania edukacji artystycznej w Szczecinie. Dlaczego to takie ważne?

Sylwester Ostrowski: Bo to wyedukowana artystycznie społeczność Szczecina, czy to w kontekście wykonawców, czy publiczności, przynosi postęp kultury w mieście, które aspiruje do miana europejskiego. Powstaje Akademia Sztuki, która jednoczy środowisko edukacji artystycznej. Rośnie młodzież, która nie myśli o wyjeździe ze Szczecina. Teraz jest dobry moment, żeby zacząć taki program, którego zresztą nie traktuję ani nie nazywam reformą, a raczej podjęciem próby rozwoju całej edukacji artystycznej.

Co pan by zmienił w szczecińskiej edukacji artystycznej?

- Szczecińskie szkolnictwo artystyczne jest na dobrym poziomie, ale róbmy je na wyśmienitym. A temu służą np. regularne kontakty z autorytetami światowej klasy w danych dyscyplinach, którzy w ramach warsztatów, wykładów, wystaw, koncertów będą współpracować ze szczecińską młodzieżą i wykładowcami. Nie wszystkiego można się nauczyć, intensywnie ćwicząc, słuchając nagrań czy z książek, Ale można to coś "poczuć", grając z autorytetami i "przeżyć", tworząc wspólne dzieło. Ten rodzaj edukacji, zazwyczaj zarezerwowany jest dla już bardzo dobrych artystów współpracujących ze światowymi wybitnościami. Oczywiście są też takie szkoły jak New Scool of Music w Nowym Jorku, gdzie się to uczniom "podaje" tylko, że tam semestr kosztuje 45 tys. dol. A jednak szczecinianin, 19-latek Raphael Ugha, który uczył się gry na perkusji w Zespole Szkół Muzycznych, dzięki naszym kontaktom ze Zmagań Jazzowych pojechał do Nowego Jorku, gdzie zaopiekowali się nim znakomici muzycy. Wrócił po trzech miesiącach i ja słyszę, jak on teraz gra!

Dlatego też pomyślałem o takim systemie opłacania uczniom konsultacji artystycznych z najlepszymi pedagogami z ich dyscyplin. Np. obiecującemu skrzypkowi zafundować lekcje u prof. Wandy Wiłkomirskiej, a grafikowi u prof. Lexa Drewińskiego.

Ale najgorzej jest w szkolnictwie zwykłym. Zredukowano lekcje plastyki i muzyki. A skutek jej jest taki, że Polacy nie czytają, nie malują, nie grają, nie bywają w teatrze, filharmonii, operze...

- Na Kongresie Kultury Polskiej pierwszoplanowa rola edukacji artystycznej to był jedyny temat, co do którego wszyscy mieli zgodne stanowisko.

Kiedyś wszystkie dzieci regularnie chodziły ze szkołą do teatrów, filharmonii, opery. To ważne, bo niektórzy, dzięki temu choć raz w życiu "zaliczyli" wyjście do filharmonii. Ale pamiętajmy też, że bardzo duża grupa młodzieży traktowała i traktować to będzie tylko jako zerwanie się z lekcji. Ja nie jestem zwolennikiem działań systemowych. Jeśli chcemy zrobić coś naprawdę nowatorskiego, to nie chodzi tu o to, żeby raz w roku wyciągać młodzież na sztukę, tylko tę sztukę posłać na stałe do szkół. Pomyśleć o takich projektach, realizowanych w szkole, żeby sztuka stała się dla uczniów codziennością. Wychodzenie do teatru, na koncerty stanie się wtedy dla nich naturalnym uzupełnieniem.

Efekty daje np. wprowadzanie do szkół klas artystycznych na zasadzie innowacji pedagogicznej. Uczniowie, którzy mają więcej lekcji artystycznych, nie tylko uczą się lepiej na pozostałych przedmiotach, bo sztuka jako dziedzina abstrakcyjna, rozwija ich wyobraźnię, ale także robią pozytywny ferment w szkole. W Szczecinie taką klasę artystyczną prowadzi na razie jedna szkoła SP nr 61. Dyrektor Bogdan Chęć przyznaje, że to zmieniło oblicze całej szkoły.

Rozmawiała Ewa Podgajna


ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2019. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net