Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

Szczecin nieakademicki

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 26.04.2010



Kilkanaście szkół wyższych, w tym dwa uniwersytety; zapewne ponad sto tysięcy studentów przez dziesięć miesięcy w roku. To potężny potencjał. Jak Szczecin go wykorzystuje? Nijak

Szczecin nieakademicki

Wielogłos publikowany przez szczecińską „Gazetę Wyborczą” Dyskusja, którą przed miesiącem zapoczątkował prof. Jan M. Piskorski cyklem tekstów „Nasz wspólny Szczecin. Jak słabość zamienić w energię” ], gdyby został potraktowany poważnie przez nowego prezydenta miasta, mógłby radykalnie odmienić oblicze miasta. Nie w odległej perspektywie półwiecza, bo rysowanie takich projektów to tylko ucieczka od odpowiedzialności. Szczecin zmian potrzebuje już teraz, bo uciekająca mu polska czołówka będzie wkrótce nie do doścignięcia.

Nie jest sztuką punktować słabości miasta i prezydenta, bo tych można wymieniać bez liku. Podawane na tacy pomysły (z najważniejszym, a mianowicie powrotem nad Odrę Piotra Owczarskiego) stanowią przegląd oczekiwań mieszkańców miasta; oczekiwań, z którymi nowa władza powinna się liczyć, a jeśli będzie dojrzała - także zmierzyć. Spójrzmy więc na mało do tej pory poruszany aspekt, który przecież w jakimś sensie stanowi wizytówkę Szczecina jako miasta uniwersyteckiego.

***

Jednym z problemów Szczecina jest jego oderwanie od naturalnego zaplecza, jakim jest "prowincja", co samo w sobie powinno stanowić przedmiot osobnych rozważań. Drugim - brak synergii pomiędzy miastem a uczelniami wyższymi. Oba te zjawiska są ze sobą połączone i w jakiejś perspektywie jedno wpływa na drugie. Pośród wielu braków i niedostatków ten wydaje mi się jednym z ważniejszych, które należy rozwiązać możliwie szybko i nie odgórnie, administracyjnie, ale w formie jakiejś "umowy społecznej". Wydaje mi się także, że bez skupienia przy urzędzie prezydenta grupy osób, zajmujących się tą sprawą, wciąż będziemy skazani na pełzającą "współpracę". Otwartą kwestią jest, kto powinien wejść w jego skład; w żadnym wypadku jednak rektorzy, być może przedstawiciele innych instytucji samorządu lokalnego (marszałka), może także wojewody - ale czy zechcą? I czy w związku z tym nie powstanie kolejna "martwa dusza"? Zależeć to będzie od świadomości potrzeb.

Należy zdać sobie sprawę, że szczecińskie uczelnie wyższe zasilają głównie młodzi ludzie z regionu. Wobec permanentnego braku pomysłu, jak zagospodarować ambitnych szczecinian, absolwentów dobrych szkół średnich, "skazani" jesteśmy na uzupełnienie ich niedoboru spoza miasta. Z jednej strony powoduje to dopływ ożywczych soków do krwioobiegu Szczecina, daje świeży oddech, czy, jak to określił prof. Jan M. Piskorski - "przewietrza" miasto. Z drugiej jednak przerywa kontynuację i budowanie, i tak przecież niezwykle krótkiej, lokalnej tożsamości. Coraz to nowe pokolenia wchodzą w miasto bez niej i próbują gorączkowo budować jakość, która tak naprawdę przynajmniej od jednego pokolenia już tu powinna istnieć. Dodajmy, że nierzadko ci ludzie borykają się w swoich środowiskach z podobnymi niedostatkami; a Szczecin ich problemów nie rozwiązuje, w niektórych przypadkach jeszcze je potęgując.

***

Miasto (w rozumieniu: władza) nie ma pomysłu na współpracę z wyższymi uczelniami. Nie mówimy tu o wspólnym z władzami rektorskimi zapełnianiu pierwszych rzędów na oficjalnych uroczystościach czy przecinaniu wstęg. Chodzi o spójną koncepcję wspierania wszystkich inicjatyw, nie tylko partyjnych młodzieżówek i nie tylko z okazji zbliżających się wyborów, szczególnie wychodzących od młodych ludzi. Trudno jest mi mówić o tym, jak - i czy w ogóle - wygląda taka współpraca z innymi uczelniami niż Uniwersytet Szczeciński. Niewątpliwie specyfika uczelni determinuje taką formułę; oczywiście, jeżeli ona w ogóle jest wypracowana, w co szczerze wątpię. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że wobec US takiej formuły nie ma. Co więcej, wydaje się, że nie jesteśmy dla miasta żadnym partnerem do współpracy. Przykłady nieżyczliwości władz miasta można by mnożyć, lecz nie jest to miejsce na wylewanie żalów i wyliczanie policzków, które od władz otrzymali np. studenci. Czy jest normalną sytuacją, by na największy ogólnopolski zjazd, na który przyjeżdża ponad dwustu młodych ludzi z całego kraju, otrzymać w ramach prezydenckiego patronatu pół torby pomiętych ulotek i kilkadziesiąt długopisów? To, jak ci ludzie zostali potraktowani, doskonale zapamiętają i wyciągną z tego wnioski, gdy przyjdzie im podejmować decyzje po skończeniu studiów. Niech dalej Dział Promocji UM będzie Działem Promocji Osoby Prezydenta, a wszystko będzie toczyć się swoim rytmem, czyli po grudzie.

Władze Szczecina nie zdają sobie w tej chwili sprawy, czym dla tak dużej aglomeracji powinno być szkolnictwo wyższe. Nie zdają sobie z tego sprawy także władze województwa. W tym drugim przypadku sytuacja jest dużo bardziej tragiczna. Doświadczenia z kontaktów z Urzędem Marszałkowskim napawają głębokim pesymizmem. Wydaje się, że brakuje nie tylko współpracy między miastem a województwem, ale i nimi a uczelniami. Niestety, w sytuacji gdy te instytucje są jedynie synekurami podczas powyborczego dzielenia łupów, nie ma żadnej realnej możliwości wypracowania jakiejkolwiek, poza doraźnym "pospolitym ruszeniem", formuły współpracy. Szczecińskie wyższe uczelnie, nawet jeśli nie należą do krajowej czołówki, definiowanej nie zawsze jasnymi kryteriami plebiscytów, kształcą w większości dobrze, zaś nasi pracownicy bez kompleksów "prowincji" znajdują się w ogólnopolskich gremiach. Zdobywają nagrody i volens nolens reprezentują Szczecin. Czy funkcjonuje jakiś miejski/wojewódzki program, by tych ludzi zauważać i w jakikolwiek sposób honorować? Nie jest też tak, jak chciałby Karol Czejarek, że Szczecin jest siedzibą wielu znakomitych uczelni; póki co, to raczej rzeczywistość życzeniowa. Jednak te, które są, kształcą ludzi, którzy to miasto będą w przyszłości kształtować i tworzyć jego elitę.

***

Młody człowiek na piątym roku studiów staje przed fundamentalnym dla jego życia dylematem: dokąd dalej? Jeśli nie kończy tzw. kierunku zamawianego lub będącego akurat na szczycie pożądanych przez rynek pracy, brak odpowiedzi na to pytanie podcina mu skrzydła. Nie zmienią tego piękne ogrody, które mają unosić się na Odrze za pół wieku. Stłamsi to pazerność wąskiej grupy, wciąż tych samych "niezbędnych dla miasta". Studia są na tyle beztroskim okresem w życiu człowieka, że mało kto rozgląda się wokół miejsca, w którym mieszka z mocno wybiegającą w przyszłość perspektywą. Inaczej jest być może w Krakowie czy Warszawie, ośrodkach akademickich o silnych tradycjach, gdzie między innymi oferta kulturalna jest większa i często skierowana właśnie do studenta. To zmusza go do aktywnego włączenia się w życie miasta i częściowo determinuje jego przyszłość. Osobną kwestią jest samoorganizacja studentów (która w Szczecinie praktycznie nie istnieje, a dobitnym przykładem jej braku są ludyczne czy wręcz knajackie Juwenalia) i wszystko, co ze sobą niesie. Szczecin do studenta nie wychodzi, a to nie zachęca go do związania swojej przyszłości z niechętnym mu przecież miastem.

Studenci i naukowcy, zresztą jak wszyscy inni mieszkańcy, potrzebują przyjaznego miasta. Miasta czystego, w którym zamiast niedzielnego smrodu czuć będzie atmosferę miasta uniwersyteckiego i tzw. kultury wyższej. Doceniającego ich wysiłek, pomagającego (niekoniecznie finansowo!) przy organizacji ważnych, ogólnopolskich wydarzeń. I przede wszystkim rządzonego przez ludzi kompetentnych; jeżeli takich nie ma w Szczecinie, należy ich tu ściągnąć z zewnątrz. Nie zgodzę się z Piotrem Owczarskim, że nie tędy droga - tędy! Jeśli zrozumieją oni klimat miasta "bez klimatu", zdefiniują jego potrzeby i wsłuchają się w głos społeczności, która także chce mówić, a do tego będą na tyle nieprzemakalni, by nie ulec lokalnym grupom nacisku - mogą stać się o wiele skuteczniejsi, bo nieobarczeni lokalnymi uwarunkowaniami.


ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2019. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net