Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Maciej Kopeć: Szczecińska oświata? Czas na zmiany.

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 02.11.2010



Gdy mówimy o stu milionach na wydatki majątkowe w oświacie, to warto pamiętać, że te pieniądze idą głównie na szkołę na Warszewie, Centrum Żeglarskie i Centrum Kształcenia Sportowego. Znacznie gorzej jest z pozostałymi inwestycjami - zauważa Maciej Kopeć*.

Maciej Kopeć: Szczecińska oświata? Czas na zmiany.

Publiczna wymiana poglądów na temat obecnego stanu szczecińskiej oświaty i kierunku potrzebnych zmian pomiędzy kandydatem na prezydenta Szczecina, posłem PO panem Arkadiuszem Litwińskim i obecnym zastępcą prezydenta miasta ds. edukacji panią Elżbietą Masojć skłoniła także mnie do zabrania głosu w tej sprawie.

Wyniki dobre czy złe?

Rozpatrując funkcjonowanie szczecińskiej oświaty, można odnieść się do kilku jej aspektów. Jednym z nich są wyniki osiągane przez uczniów szczecińskich szkół na egzaminach zewnętrznych (na sprawdzianie po szkole podstawowej, egzaminie gimnazjalnym oraz egzaminie maturalnym). W skali kraju wyniki te należy rozpatrywać w zależności od wielkości ośrodka, w którym znajduje się szkoła, oraz regionu Polski. W przypadku dużych miast takich jak Kraków, Warszawa, Gdańsk, Wrocław wyniki te sytuują nas na dalszych miejscach, a różnica na niekorzyść Szczecina jest wyraźna. Dla przykładu wynik sprawdzianu po szkole podstawowej dla dużych miast powyżej 100 tys. mieszkańców w 2010 r. to 26,41 pkt, a w Szczecinie jest niższy i wynosi 25,61 pkt. Z drugiej strony - jeśli odrzucimy metropolitarne aspiracje i uwzględnimy regionalne uwarunkowania - wyniki te prezentują się już nieco inaczej. Taka regionalna ocena obejmuje wyniki uczniów znajdujących się w zasięgu oddziaływania Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Poznaniu (województwa zachodniopomorskie, lubuskie i wielkopolskie) oraz może uwzględniać miasta, które do reformy administracyjnej były stolicami województw (Kalisz, Gorzów, Piła, Leszno, Poznań, Szczecin, Koszalin, Zielona Góra). Dla przykładu przy sprawdzianie w szkole podstawowej w 2010 r. wynik wyższy niż Szczecin osiągnęły Poznań (26,39 pkt), Koszalin (26 pkt) oraz Zielona Góra (26,85 pkt).

Jak pomagać i doceniać?

Jednak ocena pracy szkół to nie tylko sam procentowy wynik i miejsce na tzw. skali staninowej [10-stopniowa skala pozwalająca zdiagnozować wyniki uczniów - im wyższy stanin, tym uczniowie lepsi; Zachodniopomorskie mieści się od lat w szóstym staninie, tzw. wyższym średnim - red.], ale także tzw. tendencje rozwojowe szkół, a więc spadek lub wzrost wyników w ciągu dłuższego czasu oraz edukacyjna wartość dodana (czyli wynik na tzw. wejściu - po szkole podstawowej, i w wyjściu - na egzaminie gimnazjalnym). W obu tych przypadkach liczy się więc punkt wyjścia, a nie "suchy" czy staninowy wynik w danym roku szkolnym. Jeśli chcemy naprawdę zmienić filozofię pracy szczecińskich szkół, należy przede wszystkim zwrócić uwagę właśnie na te ostatnie aspekty oceny ich pracy. Pomoc dla nich musi nastąpić w postaci środków na programy dydaktyczne, zwłaszcza w tych obszarach, w których szkoła wypada słabiej. Równocześnie należy zadbać o dodatkowe etaty pedagogów i psychologów, zwłaszcza tam, gdzie pojawiają się problemy wychowawcze. Musimy także pokusić się o specjalną promocję tych placówek, które poprawią tendencję rozwojową swoich szkół. To z myślą o nich można by wprowadzić dodatkową pulę nagród przyznawanych - po jednej dla szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej - np. w wysokości co najmniej 15 tys. dla dyrektora i nauczycieli w danej szkole. Taka specjalna Nagroda Prezydenta Miasta byłaby przyznawana co roku za działania na rzecz podnoszenia efektów kształcenia i poprawę wyników nauczania w danej szkole, a nie za sam wysoki wynik sprawdzianu lub egzaminu, czy sukcesy uczniów, gdyż taki system premiuje tylko określoną grupę szkół. Musiałoby to nastąpić po analizie wyników nauczania i np. przy konsultacji z Okręgową Komisją Egzaminacyjną w Poznaniu. Równocześnie wyróżniona szkoła mogłaby dodatkowo otrzymać wsparcie materialne, np. na zakup pomocy szkolnych.

Inwestycje i cięcia

Drugi czynnik kompleksowej oceny oświaty musi obejmować materialne warunki pracy szkół. Nikt rozsądny w naszym mieście nie kwestionuje wysiłku dokonanego w ostatnim czasie na rzecz rozbudowy bazy rekreacyjno-sportowej (w tym "orlików"). Jest to znaczny cywilizacyjny postęp. Jednak, gdy mówimy o stu milionach [w tegorocznym budżecie Szczecina] na wydatki majątkowe w oświacie, to warto pamiętać, że te pieniądze idą głównie na szkołę na Warszewie, Centrum Żeglarskie i Centrum Kształcenia Sportowego. Znacznie gorzej jest z pozostałymi inwestycjami. Przede wszystkim brak jest jawnej, zawierającej niepodważalne priorytety i rozpisanej na lata listy planowanych inwestycji i remontów w jednostkach oświatowych. Taki stan rzeczy powoduje uzasadnione żale, pretensje oraz stanowi okazję do różnych politycznych i przedwyborczych manewrów, takich jak np. sprawa remontu boiska przy IV LO. Równocześnie nie ulega też wątpliwości, że wkład własny w różnego rodzaju inwestycje oświatowe został wydrenowany z całego budżetu oświaty. Nastąpiło to m.in. poprzez zmniejszenie liczby oddziałów i zwiększenie liczby dzieci w klasach, zwalnianie pracowników obsługi, niekorzystną dla nauczycieli zmianę regulaminu dodatków płacowych, ograniczenie podwyżek dla pracowników administracji i obsługi, cięcia wydatków na bieżącą pracę szkół (np. środki czystości, delegacje, pokrywanie dużej części innych wydatków ze środków zarobionych przez szkoły), a także poprzez likwidację niektórych szkół.

Przywrócenie dialogu społecznego

Trzeci element oceny oświaty to atmosfera pracy szczecińskich szkół, gdzie niestety zostały naruszone podstawowe zasady dialogu pomiędzy partnerami społecznymi funkcjonującymi w oświacie, tj. rodzicami, organizacjami społecznymi, nauczycielami i pracownikami niepedagogicznymi a władzami oświatowymi. To autentyczna współpraca daje poczucie stabilizacji, ciągłości oraz rzetelnej oceny efektów podejmowanych działań oraz wiary w sens wykonywanej pracy. Tu potrzebny jest dialog, kompromis, konsultowanie kluczowych decyzji i odejście od dotychczas stosowanej przez magistrat polityki dyktatu.

Pytania bez odpowiedzi

Dziś deklaracje niektórych polityków w dziedzinie oświaty, łagodnie mówiąc, budzą uzasadnione wątpliwości i rodzą wiele pytań.

Gdzie na przykład był pan poseł Platformy Obywatelskiej Arkadiusz Litwiński, gdy likwidowano szkoły, czy odsuwano osoby niewygodne dla władzy? Można wiele mówić o pracy na rzecz uczniów szczególnie uzdolnionych w Szczecinie, ale może już dziwić milczenie pana posła w Warszawie, gdy pani minister Hall likwiduje kolejne olimpiady przedmiotowe. Czy bił wcześniej na alarm i martwił się, jeśli jego zdaniem wyniki szczecińskich szkół są aż tak rażąco złe? Co robił, gdy radni PO nie dopuścili do wprowadzenia do porządku obrad punktu dotyczącego przyjęcia przez Radę Miasta stanowiska w sprawie konfliktu w Państwowej Szkole Muzycznej? Dlaczego chce likwidować obwody szkół jako kandydat na Prezydenta Miasta, skoro zmiana ustawy o systemie oświaty należy do kompetencji Sejmu? A może te pomysły są prostą drogą do likwidacji tzw. drogich szkół na obrzeżach miasta (np. Skolwinie czy Stołczynie) i załamania się monitoringu spełniania przez uczniów obowiązku szkolnego? Gdzie był pan poseł, gdy liczbę dzieci w przedszkolach zwiększano powyżej dozwolonej prawem liczby 25 i tworzono w nich dodatkowe oddziały kosztem sal gimnastycznych? Czy wsparł wtedy protestujących rodziców? Czy sam bon dla rodziców dzieci w wieku przedszkolnym rozładuje tłok w szczecińskich przedszkolach? A może tylko przyniesie wzrost opłat w już istniejących placówkach prywatnych? Nie rozwiąże problemu braku opieki dla dzieci w wieku przedszkolnym bez budowy nowych przedszkoli publicznych (warszawska gmina Targówek wybudowała tzw. przedszkola modułowe dla 150 dzieci za 4,3 mln zł w sto dni).

Takie pytania można by mnożyć, ale bez odpowiedzi choćby na niektóre z nich trudno uwierzyć w merytoryczną wartość prezentowanych obecnie haseł. Jedno natomiast jest dziś pewne, szczecińska oświata potrzebuje zmian. Już teraz i na lepsze.



* Maciej Kopeć jest byłym kuratorem oświaty, radnym Szczecina. Ponownie kandyduje do rady miasta z listy PiS.


ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net