Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Rektorzy debatują o pieniądzach. Przyszłość niepewna

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 04.11.2010



Rektorzy największych polskich uczelni dyskutują w Szczecinie o zmianach w finansowaniu szkół wyższych. O tym, jak te zmiany mogą wpłynąć na kondycję naszych uczelni - mówi prof. Józef Perenc z US

Rektorzy debatują o pieniądzach. Przyszłość niepewna

Rząd proponuje w tej materii zasadnicze zmiany - dotacja dla uczelni ma premiować najlepszych, tzw. ośrodki wiodące, zaangażowane w badania naukowe, innowacyjne projekty dla gospodarki. Teraz - kluczowym kryterium jest liczba studentów. Założenia reformy to m.in. współfinansowanie studiów (płatny drugi kierunek, w przyszłości - czesne na dziennych), urynkowienie szkolnictwa wyższego, komercjalizacja technologii jako trzecia misja uczelni (obok dydaktyki i badań) itd. Założenia reformy przedstawią w Szczecinie minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka oraz minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. Konferencja rektorów odbywa się w auli Wydziału Matematyczno-Fizycznego US. Potrwa do piątku.

Rozmowa z prof. Józefem Perencem

Tomasz Maciejewski: Wydaje się, że założenia reformy są słuszne, ale środowisko akademickie mówi też o zagrożeniach. Jakich?

Prof. Józef Perenc, prorektor US, przewodniczący Uniwersyteckiej Komisji Finansowej Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich: Propozycje, które przygotowała pani minister [chodzi o cztery główne ustawy: o tytułach i stopniach naukowych, o zasadach finansowania nauki, ustawa o PAN i o jednostkach badawczo-rozwojowych - red.], co do głównych kierunków - popieramy. Ale chcielibyśmy także poznać mechanizmy doskonalenia regulacji prawnych i zasad finansowania szkół wyższych w dłuższej perspektywie. Nie możemy patrzeć na reformowanie szkolnictwa przez pryzmat roku, dwóch, kadencji, kampanii... Chodzi o długookresową strategię rozwoju szkolnictwa!

Jednym z podstawowych zagrożeń jest zbliżający się niż demograficzny. Na ostatniej konferencji rektorów wiceminister Witold Jurek powiedział, że z mapy Polski zniknęła jedna uczelnia, jest 35 tys. studentów mniej. I ta tendencja będzie się pogłębiała. Demografowie szacują, że w latach 2023-25 będzie nawet dwa miliony młodzieży mniej, czyli szacunkowo milion studentów mniej. Ten niż demograficzny musimy wykorzystać do poprawy jakości.

Czyli "naturalna selekcja" szkół?

- Obserwujemy boom na usługi edukacyjne, powstało dużo szkół niepublicznych, ale jakość spada. Jaka przyszłość? Rynek, np. sektor finansowy, bankowy się nasycił, więc nie potrzeba tylu absolwentów. Część uczelni niepublicznych, także w naszym mieście, czeka łączenie. Będzie postępowała też konkurencja między szkolnictwem publicznym a niepublicznym. Mogą wygrać duże jednostki. Mamy przykład lokalny - połączenie Politechniki Szczecińskiej i Akademii Rolniczej.

Konsolidacja to dobry kierunek?

- Tak. Ale to powinna być inicjatywa oddolna, tego nie można zadekretować. Jeżeli dwie, trzy, cztery uczelnie chcą tego, to okej. Siła dydaktyczna i naukowa - rośnie, koszty administracyjne maleją.

Co z finansowaniem? Mniejsza liczba studentów, dzielenie pieniędzy w drodze konkursów będzie premiować najlepszych, a to oznacza zapaść tych średnich uczelni, takich jak US.

- Dlatego kryteria podziału pieniędzy dotacyjnych, inwestycyjnych powinny być bardziej obiektywne, sprawiedliwe. I na dłuższy okres. Jako młody uniwersytet nie jesteśmy w stanie dogonić tych największych, skoro dostajemy kilka czy kilkanaście razy mniej, np. na bazę, poprawę warunków materialnych. Proponujemy też zmiany algorytmu, wnioskujemy np., żeby stopniowo zmniejszać tzw. stałą przeniesienia, która wynosi dziś 0,7 [uczelnia ma zagwarantowane na kolejny rok 70 proc. środków z poprzedniego - red.], a środki na tym zaoszczędzone przeznaczyć na poprawę jakości.

A co z innymi założeniami reformy, np. ograniczeniem etatów dla pracowników naukowych?

- Nie będzie już trzeciego czy czwartego, najwyżej dwa miejsca pracy. Pracownik ma poświęcać się temu pierwszemu, utożsamiać się z nim, angażować. Nie tylko w dydaktykę, ale także w badania, granty, rozwijanie współpracy z gospodarką itd. Jeśli ten pierwszy obszar się kurczy, bo studentów mniej, trzeba rozwijać ten drugi. "Ograniczenie" etatów to właściwy kierunek, ale pamiętajmy, że za pracę musi być też godziwe wynagrodzenie. To szczególnie ważne dla młodej kadry.

A co z kierunkami, specjalnościami, które "się starzeją", nie mają szans na rozwój, nie przyciągają studentów?

- Trzeba się zastanowić: czy jeszcze reformować, czy łączyć, czy wygaszać? Jeśli nie będzie studentów, nowej kadry, nie będzie prac badawczych, zleceń - gospodarki, to nie wystarczy pieniędzy. Szacuję, że nawet 30-40 proc. naszych jednostek to grozi. Ale mamy też jednostki kategorii A i B, np. na wydziałach ekonomicznych US, które potrafią poprzez dobre aplikacje pozyskiwać środki, świetnie się rozwijają.

Średnia Szczecina to jednak kategoria B. Z Krakowem, Warszawą czy Wrocławiem przegrywamy. Nasze interesy - w kontekście reformy - nie są zbieżne. Jak to pogodzić?

- Interesy nie są zbieżne, ale gdy zmniejszy się liczba szkół publicznych i prywatnych, konsolidacja będzie postępowała, powstaną jednostki silniejsze, to dla nas też będzie miejsce. Poradzimy sobie. Mógłbym odwrócić pytanie: czy jest możliwe, by wszyscy studiowali w Krakowie? Nie! Dlatego mówimy o zrównoważonym rozwoju kraju, także szkolnictwa. Ale naszym celem powinien być awans do ekstraklasy. Tak jak w sporcie.


ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2018. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net