Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Nikt nie chce przyjąć Oli do przedszkola

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 04.10.2007



Małgorzata Kufera miesiącami bezskutecznie obdzwania przedszkola, by znaleźć miejsce dla niewidomej córki. Czy w Szczecinie Ola ma szansę rozwijać się wśród dzieci?

Nikt nie chce przyjąć Oli do przedszkola
Ola ma cztery i pół roku. Pani Małgorzata opowiada, że zaczęła szukać dla niej przedszkola, gdy dziewczynka miała dwa latka. Od początku był z tym problem. W końcu znalazła miejsce placówce na Podhalańskiej, ale tylko na kilka godzin dziennie i w dodatku jako mama musiała nieustannie towarzyszyć dziecku.

- Najpierw Ola poznawała dzieci. Siedziała i słuchała, co się dzieje. Ciągle pytała mnie, a ja wszystko tłumaczyłam tak, by mogła sobie wyobrazić świat - mówi pani Małgorzata. - Później była zachwycona. Zaprzyjaźniła się z dziećmi. Przedszkole sprywatyzowano. Mogłam tam dalej chodzić, ale musiałabym być z Olą.

A pani Małgorzata szuka pracy. Mąż prowadzi działalność i w różnych miesiącach mają różne dochody. Chciałaby mieć stabilną sytuację, a przede wszystkim pracować na przyszłą emeryturę, by kiedyś mieć za co żyć.

- Najważniejsze dla nas jest jednak to, by Ola była z dziećmi. Jest zdolna. Szybko się uczy. Ma świetny słuch. Tęskni za dziećmi - argumentuje pani Małgosia. Pokazuje listę szczecińskich placówek z notatkami: "Nie ma miejsc", "Nie przyjmą, bo schody". Twierdzi, że od dawna przygotowuje się do podjęcia pracy. Dlatego wydzwaniała po przedszkolach, by już od września posłać gdzieś córeczkę.

- Nie było sensu składać wniosku, bo wszędzie mówili, że i tak brak miejsc albo nie mają możliwości - opowiada Kufera.

Póki co rodzice Oli wdzięczni są Polskiemu Stowarzyszeniu na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym, które przyjęło ich córkę na 1,5 godziny tygodniowo na ul. Rostocką na warsztaty terapii. Dzięki temu Ola ma kontakt z rówieśnikami.

Problem potwierdza Józef Małosek, dyrektor okręgu Polskiego Związku Niewidomych. - Mamy w województwie 400 dzieci i młodzieży, w Szczecinie setkę, w tym 60 do siódmego roku życia - podaje. - Chodzą do normalnych szkół. Z przedszkolami jest problem.

Zdaniem dyrektora trudniej znaleźć miejsce dla dziecka, które nie widzi, ale świetnie intelektualnie się rozwija, niż dla tego, które jednocześnie jest niepełnosprawne intelektualnie.

Jedna z matek mówi, że udało się jej zdobyć miejsce w prywatnej placówce. Tyle że nie wszystkich stać na takie miejsce.

Miasto i Kuratorium Oświaty podpowiadają, w których placówkach przyjmują niewidome dzieci, ale gdy to sprawdzamy, wszędzie, tak jak pani Małgosia, słyszymy, że w przedszkolach brakuje miejsc. Chętni czekają na listach rezerwowych.

Małgorzata Rożek w Wydziale Oświaty Urzędu Miasta zajmująca się przedszkolami żałuje, że mama Oli nie przyszła do niej z problemem: - Najlepiej w czasie rekrutacji, już w kwietniu - mówi. - Poważny błąd, że nie złożyła nigdzie wniosku. Ale zapraszam ją teraz. Indywidualnie sprawdzimy, jakie dziecko ma orzeczenia, jakie potrzeby i spróbujemy znaleźć jakieś rozwiązanie.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net