Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Po egzaminie gimnazjalnym. Feralne słówko: póki

Gazeta Wyborcza, 13.04.2011



Milena zarzeka się: - Przecież śpiewałam: "póki my żyjemy" przez całą podstawówkę. Koledzy, którzy wyszli właśnie z egzaminu, kiwają głowami na potwierdzenie. Wszyscy miny mają kwaśne. - Przez to "póki" pójdziemy chyba do zawodówki

Po egzaminie gimnazjalnym. Feralne słówko: póki

Różnice między tekstem pierwszej zwrotki pieśni Legionów a tekstem pierwszej zwrotki hymnu państwowego dotyczą trzech, czterech, pięciu czy sześciu wyrazów? - to pytanie z wtorkowego egzaminu gimnazjalnego wzbudziło najwięcej kontrowersji.

Pieśń Legionów została podana w teście. "Jeszcze Polska nie umarła, Kiedy my żyjemy, Co nam obca moc wydarła, Szablą odbijemy" - czytamy. - Dla uczniów, którzy znają hymn, nic bardziej prostego jak wskazanie różnic - ocenia Justyna Krzysztyńska, polonistka z Prywatnego Gimnazjum nr 1 w Krakowie. Tyle że - jak się okazuje - uczniowie hymnu dokładnie nie znają. Większość, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, wskazała, że pieśń Legionów różni się od hymnu 5 wyrazami. - Było "umarła", jest "zginęła", było "moc wydarła" jest "przemoc wzięła", było "odbijemy" jest "odbierzemy" - wyliczali gimnazjaliści z "piętnastki".

- A gdzie ten piąty wyraz? - pytam.

- Nooo, było "kiedy", a jest "póki" - odpowiadają.

Pudło. Właściwa odpowiedź: różnice dotyczą czterech wyrazów. W hymnie nie ma "póki". Było "kiedy" i jest "kiedy".

- Jak to? - dziwi się Milena Dębowska. I zarzeka się, że "póki" śpiewała przez całą podstawówkę. Podobnie jej koledzy.

"Póki", jak twierdzi poseł Wiesław Suchowiejko z PO, śpiewa 80 proc. Sejmu. - Ja staram się głośno wyśpiewać "kiedy" i zwykle jestem w 20-procentowej mniejszości - zwierzał się niedawno "Gazecie".

"Póki" śpiewała Edyta Górniak w 2002 roku w Seulu i piłkarze na boisku. Gdy tematem numer jeden było "Z ziemi polskiej do wolski" prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nikt nie zwrócił uwagi, że i on, i towarzyszący mu posłowie wyśpiewali też "póki". - Bo kto miał to zrobić, skoro śpiewa tak prawie cały naród? Śpiewają i nauczyciele - przyznaje Gabriela Olszowska, historyczka, dyrektorka Gimnazjum nr 2 w Krakowie.

Alina Wawrzyk, kustosz Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie, przyznaje, że to "póki" jest zmorą hymnu polskiego.

- Wzięło się z sufitu? - pytamy.

- Nie z sufitu, tylko z XIX wieku - odpowiada Wawrzyk. I ciągnie swoją opowieść: - Mazurek Dąbrowskiego ma ponad 200 lat i różne jego wersje były już śpiewane. W XIX w. funkcjonowała przeróbka ze słowem "póki". To "póki" pod zaborami może nawet miało swój sens. Można je było czytać jako zawołanie do zaborcy: "Póki co jeszcze wam się nie udało nas zniszczyć". Ale już po odzyskaniu niepodległości Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego powołało komisję, która miała ustalić pierwowzór hymnu. Ustaliła ze słowami "kiedy my żyjemy". To było w 1926 roku i od tamtej pory nic się nie zmieniło. Te ustalenia potwierdziła potem ustawa o godle, barwach i hymnie narodowym z 1980 roku. Ona ciągle obowiązuje! Ale co z tego. Proszę pani, ja w niejednym podręczniku do historii czy polskiego widziałam hymn z wersją "póki". Przecież te książki do użytku zatwierdza Ministerstwo Edukacji. Jak może przepuścić taki błąd? Proszę, napiszcie, jakie są właściwe słowa hymnu, bo to wstyd. Nie mieści się w głowie.

Pani Alina wspomina, jak do Będomina zajechała grupa licealistów z Opola. - Powiedzcie pani, co dostajecie, gdy zaśpiewacie w hymnie "póki" - zwrócił się do nich nauczyciel.



"Jeeedynki" - wyrecytowali ze smutkiem uczniowie.

Teraz kustoszce marzy się, by w każdej szkole pracowali tacy nauczyciele. - Ale Bogiem a prawdą, kto za błędną odpowiedź na tym teście powinien mieć obniżoną punktację, to ja nie wiem. Podręczniki źle podają, w szkołach źle śpiewają, ba! nawet w Sejmie. To "póki" to nie wina dzieci - uważa.

Tymczasem jedno "póki" może zaważyć na być albo nie być ucznia w wymarzonym liceum (punkty za egzamin są brane pod uwagę w rekrutacji).

- Trudno na razie dywagować, jak potraktować ten błąd. Po pierwsze, nie wiemy naprawdę, ilu uczniów go zrobiło, po drugie, nie ma jeszcze ustalonych kryteriów oceniania tego egzaminu - mówi szef krakowskiej Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej Lech Gawryłow. Sam nie chce się nam przyznać, czy śpiewa w hymnie "póki", czy "kiedy".

Cała część humanistyczna wczorajszego egzaminu gimnazjalnego objęta została wspólnym motywem: patriotyzm. Uczniowie narzekali, że dużo było historii i pytań o daty. Polonistka Justyna Krzysztyńska zwraca uwagę na niełatwy temat rozprawki. Gimnazjaliści mieli napisać, że patriotą można być w czasie wojny i pokoju. - Obawiam się, że oni patriotyzmu w czasach pokoju mogą nie pojmować. W szkole wciąż mówi się głównie o patriotach w kontekście przelewania krwi za ojczyznę. Dzieci mogły też mieć trudność z rozróżnieniem pojęć "okupant" i "zaborca" - uważa polonistka.

- Trudne było - ocenia Milena.

Jej koledzy podsumowali cały test jednoznacznie: - No, to teraz maszerujemy do zawodówki. Z punktami, jakie za niego pewnie dostaniemy, w dobrym liceum nas nie przyjmą.

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2018. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net