Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Zjazd "absolwentów" hematologii. Radość, wzruszenie i podziękowania

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 20.06.2011



- To, że się bawicie, jecie kiełbaski i popcorn, daje nadzieję tym, którzy są na górze, w szpitalnych łóżkach - powitał swoich byłych pacjentów prof. Tomasz Urasiński, szef kliniki hematologii i onkologii dziecięcej na Unii Lubelskiej

Niezwykłe spotkanie zorganizowano w 20. rocznicę powstania Stowarzyszenia Rodziców Dzieci Chorych na Białaczkę i Inne Choroby Nowotworowe. Na szpitalnym dziedzińcu, przy placu zabaw, stanęła minilodziarnia (dzieciaki opychały się lodami za darmo), wózki z popcornem i watą cukrową, ogromne grille. Atmosfera pikniku, kolorowe balony, muzyka. Maluchy szalejące na huśtawkach, zjeżdżalniach, drabinkach. Tatusiowie biegający za nimi z aparatami fotograficznymi. O tym, gdzie odbywa się spotkanie, przypominają tylko białe kitle lekarzy i pielęgniarek. Przyszli nie tylko ci, którzy akurat mieli sobotni dyżur.

Pojawił się Bartosz Arłukowicz, dziś minister - pełnomocnik premiera ds. wykluczonych, kiedyś lekarz pediatra w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej. Kilkunastu byłych pacjentów podeszło się przywitać, pstryknąć pamiątkowe zdjęcie.

- Czy pan nas pamięta, doktorze? - pytali.

- Oczywiście, że pamiętam: Magda, Paweł, Krzysiu - przywitał ich Arłukowicz. Wyściskali się, wymienili numery telefonów.

Paweł zwracał uwagę, bo był w sutannie. W 1993 r., gdy miał 12 lat, zdiagnozowano u niego białaczkę limfatyczną.

- Trafiłem na oddział "dzieci starsze B". Tej nazwy nigdy nie zapomnę - wspominał ks. Paweł Hardej. - W szpitalu spędziłem rok. Doktor Arłukowicz dopiero zaczynał, jeszcze jako student. Warunki na oddziałach były fatalne. Ale ludzie, którzy tu pracowali i pracują, są wyjątkowi. Dziękuję im za dar życia. Przez tych lekarzy, przez te pielęgniarki działa Bóg. Tę wielką wdzięczność i radość wyrażam nie tylko jako ksiądz, ale przede jeden z wielu "absolwentów" kliniki.

Termin "absolwent" zaproponował prof. Urasiński. Jak tłumaczył - jest lepszy niż medyczne określenie "ozdrowieniec". Na piknik w szpitalu przyjechało kilkudziesięciu "ozdrowieńców-absolwentów". Tacy, u których białaczkę lub inną chorobę nowotworową zdiagnozowano i wyleczono kilkanaście lat temu. I dzieci, które rok, dwa lata temu opuściły klinikę.

Jak np. czteroletnia Maja Szych. Do księgi pamiątkowej wystawionej z okazji zjazdu jeszcze nie potrafiła się wpisać, więc narysowała słoneczko. Dane osobowe i numer telefonu dopisała mama. - Jest zdrowa, chodzi do przedszkola, śpiewa, tańczy, recytuje - opowiadała pani Marta Szych. - Mieliśmy dużo szczęścia. Kiedy Maja miała półtora roku, zdiagnozowano u niej guza móżdżku. Udało się go usunąć w całości. Prof. Ireneusz Kojder [szef Kliniki Neurochirurgii PAM] operował. Maja po dwóch tygodniach wróciła do domu - wspominała szczęśliwa mama.

A Maja, pod opieką taty, biegała po drabinkach na placu zabaw.

Później rodzice z dzieciakami, w asyście lekarzy i pielęgniarek, poszli w odwiedziny na oddział. Większość pacjentów Kliniki św. Mikołaja (tak nazwano nową pediatrię, hematologię i onkologię w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej) niestety nie mogła wyjść na dziedziniec. Watę cukrową pielęgniarki roznosiły po salach.

Prowiant trafił też na sąsiednie oddziały, m.in. dziecięcą ortopedię. Grupa dziewczyn, obserwując przez okna bawiących się na pikniku, przykleiła do szyb dwie kartki z napisem "chcemy grilla". Ks. Paweł zaniósł im jedzenie i deser. 10 minut później pojawiła się kartka "dziękujemy".


ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Jeśli chcesz dodać swój komentarz, skorzystaj z formularza ».
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net