Witamy w Szczecińskim Informatorze Edukacyjnym. Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się.

Przydatne informacje

Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym działem, gdzie zgromadziliśmy bazę przydatnych informacji.

reklama szczecin

Mistrzowska lekcja WF w kozakach i dżinsach

Gazeta Wyborcza - Szczecin, 09.11.2007



Na "lekcje WF z mistrzami świata" w I LO uczniowie przyszli w dżinsach, a czołowa tyczkarka w kozakach. Zamiast wychowania fizycznego było spotkanie z ciekawym człowiekiem

Mistrzowska lekcja WF w kozakach i dżinsach
Mówi Monika Pyrek

Marcin Nieradka: Dlaczego środowe spotkanie w ogóle nie przypominało lekcji WF-u?

Monika Pyrek, wicemistrzyni świata w skoku o tyczce z 2005 r.: - Większości ludzi wydaje się, że wychowanie fizyczne to tylko praktyczne ćwiczenia. W jego skład wchodzi także część teoretyczna i taką właśnie zajęliśmy się we wtorek. Lekcję nauki skoku mogłabym przeprowadzić tylko na stadionie. W spotkaniach z uczniami chodzi o to, by poznali oni nasze historie. Mają ich zafascynować i przyciągnąć do sportu.

Można było przeprowadzić chociaż lekkoatletyczną rozgrzewkę.

- Nie chodziło nam o to. Lekcja WF-u prowadzona przeze mnie nie różniłaby się wtedy niczym od standardowej.

Przyszła pani na salę w kozakach. To stosowne zachowanie?

- A dlaczego nie? To tylko pańskie odczucie, że dałam zły przykład. Przed lekcją było spotkanie z prezydentem Krzystkiem, więc wypadało być ubranym elegancko. Zrozumcie, że sportowcy to nie są tylko prości ludzie, którzy cały czas chodzą w dresie. Chciałam spotkać się z młodzieżą i potraktować ją jak rówieśników, a nie wygłaszać jakieś patetyczne prelekcje. W błąd wprowadzili mnie także organizatorzy, którzy powiedzieli, że mam przyjść i tylko rozmawiać.

Not. man



Mówi Marek Kolbowicz

Marcin Nieradka: Dlaczego większość uczniów uczestniczących w spotkaniu nie była ubrana na sportowo?

Marek Kolbowicz, mistrz świata w wioślarstwie: - Sam przed lekcją powiedziałem młodzieży, żeby nie ubierała się na sportowo. Nie chodziło nam o to, żeby przeprowadzać zwykłą lekcję z ćwiczeniami, bo byłaby ona bardzo nudna. Po prostu nie różniłaby się niczym od lekcji z normalnym nauczycielem. Siódme poty z ucznia potrafi wycisnąć każdy, ale zachęcić do uprawiania sportu już nie. Chodziło przede wszystkim o to drugie.

Wydaje mi się, że jako mistrzowie powinniście dać przykład młodzieży i nauczycielom, którzy WF traktują lekceważąco.

- Nie spotkałem się z przypadkami nauczycieli prowadzących lekcję w niestosownym ubraniu. Fakt, że młodzi często nie przywiązują wagi do tej lekcji. Przynoszą masę sfałszowanych zwolnień, by uniknąć aktywności - a my rozmawiamy z młodymi właśnie po to, by uzmysłowić im jej potrzebę. Część ludzi nie wie, po co w ogóle w szkole jest WF. Bardzo wielu nauczycielom nie udaje się zachęcić młodzieży. Jeden z nich powiedział nawet na spotkaniu, że marzy, by uczniowie słuchali go z takim zainteresowaniem jak mnie czy Monikę. My mamy zachęcać uczniów do czynnego uprawiania sportu.

Not. man



Dla ,,Gazety":

Sebastian Sahajdak, pracownik Uniwersytetu Szczecińskiego i organizator spotkania:

Wiem, że dziennikarze i postronni widzowie oczekiwali czegoś więcej niż rozmowy z uczniami. Jesteśmy dopiero na samym początku urządzania cyklu spotkań i cały czas się uczymy. Mamy dwie koncepcję na ich organizowanie. Zaczęliśmy od tej pierwszej, czyli teoretycznej. Decydowały przede wszystkim względy techniczne. Trochę trudniej byłoby przeprowadzić typową lekcję skoku o tyczce, czy wioślarstwa. Pierwsza musiałaby się odbyć na stadionie, a na drugiej byłby problem z ilością ergonometrów. Cały czas pracujemy, żeby zmienić formę spotkań na bardziej aktywną, a wszystkich rozczarowanych wtorkowym - przepraszamy. Chcielibyśmy, żeby najbliższe spotkanie odbyło się z paraolimpijczykiem Arkadiuszem Skrzypińskim, który jeździ na tzw. rowerze ręcznym, czy trenerką piłki nożnej dla niewidomych. Być może na wiosnę uda nam się zorganizować bieg ze szczecińskimi mistrzami. Wszystko zależy od samych sportowców i ich kalendarza. Obiecuję, że w przyszłych spotkaniach będzie więcej aktywności.

Not. man



Komentarz

Pomysł świetny, wykonanie fatalne. Podobne spotkanie powinno się odbyć w ramach godziny wychowawczej. Nieprawda, że wycisnąć poty z uczniów potrafi każdy. Jak wyglądają lekcje WF-u w wielu szkołach, wiadomo - uczniowie unikają ich jak mogą, a i samym nauczycielom zdarza się przyjść "po cywilnemu". Monika Pyrek i Marek Kolbowicz mieli okazję poprowadzić wzorcową lekcję WF-u, pokazać niebanalne ćwiczenia, wytłumaczyć ich sens, jak pracują mięśnie. Nie trzeba przecież od razu skakać o tyczce. "Lekcja WF z mistrzami świata" w kozakach na nogach to nieporozumienie, a zdjęcie ucznia w dżinsach na ergonometrze to antypromocja akcji. Ale wina leży tutaj także po stronie organizatorów.

Piotr Szyliński

ŹRÓDŁO WIADOMOŚCI
Gazeta Wyborcza - Szczecin


KOMENTARZE (1)


Miela 
dodano: 09.11.2007, godz. 23.43 
Nie wiem czy jest sens z takimi sportowcami rozmawiać skoro mówią, że to takie nudne. Po co zajmować się nudnymi rzeczami?

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2005-2017. Właścicielem serwisu jest Atrax Krzysztof Kołakowski.
Wykonanie portalu: Crazybeaver.net